Zaproszenia do polubienia

Tak się utarło na Facebooku, że od czasu do czasu, „nadusza” się przycisk „zaproś znajomych do polubienia”.

To całkiem przyjemna forma promocji, ale na litość Boską, ludzie spójrzcie na mój profil. Po pierwsze salony fryzur mogą sobie odpuścić, więc nie namówią mnie na ondulację trwałą, bo na głowie to nawet ja muszę dobrze się przyłożyć, by włos znaleźć. Żeli i wyciągów ze ślimaka też nie chcę, bo gładką skórę, to będę miał, jak polecę odrzutowcem, a ten wykona kilka manewrów, które doprowadzą do przeciążenia 4G.

Słabo też przyjmuję zaproszenia od „studiów” paznokcia, bo jak będę miał dłuższe, to za cholerę nic nie wystukam na klawiaturze, czyli będę musiał zmienić robotę i zostać celebrytą, a taki pomarszczony i łysy. Jak?

Na koniec dla ułatwienia powiem, że przed stuknięciem w klawisz „zaproś” i skierować inwitację do mnie, należy pamiętać, iż włosów nie mam, skóra mi się marszczy ze starości, więc tutaj to już jedynie cud pomoże, a i paznokcie mam typowe, akuratne do pisania.

Bogdan Feręc

Podziel się:

"W muzyce najbardzie
Coś się z narodem
Translate »
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn