Zaczyna brakować taksówkarzy

Obecnie mówi się o brakach wśród taksówkarzy, ale sytuacja zmierzać ma w kierunku kryzysu, a ten może ujawnić się całkiem szybko i wpływać na dostępność taksówek.

Najbardziej widoczne problemy mają już teraz największe miasta, czyli m.in. Dublin, Cork, Galway i Limerick, a długi czas oczekiwania na taksówkę widoczny jest przede wszystkim w weekendy. Powód jest prosty, powiedział radny i taksówkarz Frank Fahy z Galway i przyczyniła się do tego głównie pandemia, bo wtedy właśnie część taksówkarzy porzuciła zawód i przeszła na emerytury. Niektórzy zmienili też pracę i nie mają zamiaru wracać do zawodu taksówkarza, nawet na część etatu. Obecnie można mówić o głębokich brakach personelu, jednak za kilka lub kilkanaście miesięcy może się okazać, że cały sektor taksówkarski jest w kryzysie zatrudnienia, więc taksówek będzie po prostu brakować.

Od covidowego kryzysu dołączyć należy kolejne powody, mówił dalej Frank Fahy, bo to i wysokie koszty ubezpieczenia, ale i rosnąca cena paliwa, a stawki za kurs pozostają na niezadowalających poziomach. Dodatkową uciążliwością są też godziny pracy, więc wieczorne i nocne, a i klienci są często uciążliwi, co daje ogółem pracę, której nie można nazwać wymarzoną. Taksówkarze narzekają również na brak odpowiedniego wsparcia przez irlandzką policję, bo w sytuacjach kryzysowych, gdy np. klient odmawia zapłaty za kurs lub wszczyna awanturę, nie można doczekać się przyjazdu na miejsce Gardy, która i tak zazwyczaj nie ma woli skierowania sprawy na drogę posterowania sądowego. Taksówkarze mówią też, iż aby utrzymać siebie i rodzinę, muszą pracować teraz po ok. 100 godzin tygodniowo, czyli i to jest elementem odstraszającym od zawodu. Ważne są też koszty prowadzenia działalności taksówkarskiej, bo stanowią one dużą część ponoszonych nakładów, co z kolei oznacza, że i to zaczyna wpływać na prowadzenie taksówkarskiego biznesu. Rosnące koszty napraw, drożejące części zamienne, bo wiele z nich zużywa się znacznie szybciej niż w samochodzie rodzinnym, także wpływają na opłacalność prowadzenia działalności. Do tego doliczyć należy niekiedy czas oczekiwania na naprawę, bo warsztaty, przestały kupować części na zapas, co ogranicza ich koszty, czyli zamawiają je, gdy zajdzie taka potrzeba.

Wszystko to zniechęca do pozostania w zawodzie taksówkarza, a i coraz mniej jest osób, które chciałyby związać się zawodowo z prowadzeniem działalności taksówkarskiej. Część byłych taksówkarzy, co też jest faktem, dorabia sobie po godzinach i świadczy usługi w wybranych godzinach, pracując pod szyldem aplikacji mobilnych, więc są dostępni na rynku, ale wyłącznie okresowo i w czasie, kiedy jest im to wygodne.

*

To akurat, jako stały użytkownik taksówek mogę potwierdzić, bo w Galway czeka się na realizację zamówienia coraz dłużej, a zmiany widać też na głównym postoju dla taksówek w mieście. Jeszcze przed pandemią na postoju przy Éyre Square można było oglądać sznur taksówek, a wybór był całkiem spory, bo na klientów czekało zazwyczaj od kilkunastu do kilkudziesięciu samochodów. Teraz jest ich kilka, a i zdarza się, że to klient musi czekać, aż zjawi się jakaś, czyli zmiany są. Dłużej, przede wszystkim w okresach szczytów komunikacyjnych i w weekendy czeka się na zamówiony pojazd, a znajomi taksówkarze często mówią mi podczas naszych podróży, że jest ich na tyle mało, że nie mogą obsłużyć wszystkich zamówień. Potwierdzają jednocześnie, że tak dzieje się teraz tylko kilka godzin na dobę, więc resztę czasu „polują” na klientów, by zarobić na życie. Dodają jednocześnie, że zmienił się rodzaj zamawianych usług, więc podróże są znacznie krótsze, a to oznacza niższe zarobki.

Bogdan Feręc

Źr: RTE

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Koszty życia rosną
Czy ubezpieczyciele
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська