Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Zaciśnięta pętla kredytowa. Sektor budowlany może upaść na kolana

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Sektor budowlany od dawna działa jak wielka, rozhuśtana maszyna, która mimo ciągłych wstrząsów jakoś jedzie dalej, ale kiedy zaczynają skrzypieć jej finansowe zawiasy, a dostęp do kredytu zaczyna się kurczyć, nawet najsolidniejsza konstrukcja może się zachwiać. Właśnie tego dziś obawiają się małe i średnie firmy budowlane i, co gorsza, mają ku temu poważne powody.

Dostawcy sprzętu i materiałów budowlanych, którzy od lat pełnią funkcję nieformalnych banków całego sektora, rozważają znaczące ograniczenie linii kredytowych. Nie dzieje się to nie dlatego, że nagle stracili zaufanie do branży, bo powód jest inny, lecz prosty, więc ceny materiałów zaczęły rosnąć jak ciasto drożdżowe zostawione na słońcu, a wszystko to przez ostatnie napięcia na Bliskim Wschodzie i wojnę w Iranie. Wzrost kosztów uderza w nich pierwszych, a oni, w trosce o własne przetrwanie, zaczynają przykręcać kurek z zakupami na kredyt.

Trzeba zrozumieć, że w tej branży kredyt kupiecki to nie fanaberia, tylko tlen. Sklepy z narzędziami i hurtownie oferują wykonawcom 30, 60, a czasem nawet 90 dni na spłatę należności. Dzięki temu firmy mogą ruszyć z robotą, zanim pojawią się pieniądze od inwestorów czy klientów. Istotne jest tu też, że to nie jest luksus, krwiobieg całego sektora wartego 4 miliardy euro.

Jeśli dostęp do tego finansowania zostanie ograniczony, dla wielu małych firm może to być cios poniżej pasa. Oznaczać będzie mniej pieniędzy na start nowych zleceń, trudność w utrzymaniu terminów, a czasem zwyczajnie brak możliwości zakupu materiałów, bez których żadna robota się nie rozpocznie. Ci, którzy dziś balansują na granicy płynności, jutro mogą po prostu wypaść z gry.

Martin Markey z Hardware Association Ireland nie zostawia złudzeń i twierdzi, że widmo gwałtownego wzrostu cen budowy i remontów staje się realnym zagrożeniem nie tylko dla wykonawców, ale też dla samych sprzedawców. Jeżeli firmy budowlane zaczną padać, to i sklepy odczują to jak pierwszy podmuch zimowego wiatru, a efekt domina może w tej branży działać szybciej, niż ktokolwiek byłby gotów to przyznać.

Cała sytuacja przypomina kręcenie filmu katastroficznego, w którym każdy bohater próbuje ratować siebie, nie dostrzegając, że wszyscy płyną na tym samym statku. Ograniczenie kredytów zrozumiałe jest z perspektywy sprzedawców, ale może stworzyć spiralę, z której trudno będzie się wydobyć. Małe i średnie firmy to kręgosłup sektora – jeśli im się ten kręgosłup złamie, cała budowlana bryła może runąć szybciej, niż ktokolwiek zdąży wyciągnąć poziomicę. Wtedy już nie będzie kogo obwiniać, bo kamień, który dziś poruszył lawinę, da skutki odczuwalne jutro, gdy okaże się, że fundamenty rynku zostały podkopane przez decyzje podejmowane w strachu, a nie w strategii.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by LXS Photography on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version