Wyjście ze Zjednoczonego Królestwa jest już przesądzone

W brytyjskiej prasie coraz więcej tekstów mówi o wyjściu Irlandii Północnej ze Wspólnoty Narodów, a i wskazuje się, że zjednoczenie Irlandii, zaczyna przybierać formę realizmu.

Co może być w tej sprawie interesujące, większość mieszkańców Wielkiej Brytanii, nie interesuje się tym wydarzeniem, jak i nie obchodzą ich sprawy mieszkańców sąsiedniej wyspy, nawet jej północnej części. Ważne jest też, że Downing Street, o ile wciąż zachowuje twarz, również jakby przyzwyczajało się do myśli o rozłamie, więc odejściu od jedności z Irlandią Północną, na co wskazuje zachowanie i komentarze rządu, który ma teraz całkiem inne problemy i raczej chce zajmować się nimi.

Wielu brytyjskich komentatorów prasowych mówi, że tego procesu, więc odłączenia od Korony i zjednoczenia Irlandii, nie da się już w żaden sposób powstrzymać, chociaż można podejmować próby opóźnienia i rozciągać kalendarz związanych z tym wydarzeń.

Jeden z bardziej znanych w Wielkiej Brytanii emerytowany redaktor The Telegraph Max Hastings stwierdził, iż w jego ocenie, „zjednoczenie Irlandii dokona się w czasie jednego pokolenia”. Hastings uważa również, że zjednoczenie Irlandii, będzie „naprawą błędów historii, a wynik, będzie służył interesowi Irlandczyków”. Cześć przeciwników takiego rozwoju wydarzeń, głównie członkowie i zwolennicy Demokratycznej Partii Unionistów twierdzą, że będzie to prawdziwy Armagedon. Słowa te są cytatem z wypowiedzi nieżyjącego już premiera Irlandii Północnej Sir Iana Paisleya z DUP, który mówił, że rozpoczęcie procesu odłączenia i późniejsze zjednoczenie, „będzie Armagedonem dla całej Wielkiej Brytanii i w swoich konsekwencjach, doprowadzi do całkowitego rozbicia Królestwa”.

Podobnego zdania jest były kanclerz Torysów za rządów Davida Camerona George Osborne, który jasno powiedział, iż „Irlandia Północna zmierza do drzwi wyjściowych Wielkiej Brytanii i niewielu ludzi będzie to obchodziło”. Os borne dodał, iż ten proces, doprowadzi kiedyś do zmarginalizowania Królestwa na arenie międzynarodowej, a poszczególne kraje, tworzące niegdyś Wielką Brytanię, nie będą już chciały powrócić do monarchii, nawet w chwili, kiedy ich sytuacja zmieni się na gorsze.

*

A o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi? Przede wszystkim o pieniądze i politykę. Po pierwsze Irlandia Północna, nie jest samowystarczalna, więc dofinansowywana przez Londyn. Po wyjściu i zjednoczeniu, pomocy udzielać będzie musiał Dublin, więc grube miliony, trafiać będą do Belfastu. Tu zaczyna się pewnego rodzaju kolejny problem, bo pojawiły się już głosy o pewnej autonomii Irlandii Północnej, więc jak do tej pory, o samodzielnym rządzie, a ten, miałby istnieć w okresie przejściowym. Z tym raczej nie zgadza się Dublin i jest już pewna opinia, że w dzień po zjednoczeniu, pełnię władzy nad północną częścią Irlandii przejmuje rząd oraz Oierachtas, czyli połączone izby parlamentu. Wcześniej, aby stało się to możliwe, zmieniona musi być Konstytucja, bo trzeba uwzględnić w niej potrzeby Irlandii Północnej, prawdopodobnie zwiększyć ilość posłów oraz senatorów, a i wybrać tych z Północny, by mieszkańcy tamtej części, nie czuli się pokrzywdzeni. Dążące do tego zjednoczenia Sinn Féin, co trzeba także zauważyć, nie mówi w ogóle o stronie technicznej, czyli problemach, jakie czekają wyspę, w chwili, kiedy zjednoczenie się rozpocznie. To jednak ważna sprawa i może przyczynić się, do opóźnienia procesu zjednoczenia wyspy pod rządami jednego prezydenta.

Bogdan Feręc

Źr: Independent

Zdj: NASA

Polska-IE: Udostępnij
Zbiegli z irlandzkie
Europa myśli o czte
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian