Zapowiedzi najwyższych urzędników państwowych rzadko przekładają się na natychmiastowe zmiany w międzynarodowym prawie handlowym, czego doskonałym przykładem są losy irlandzkiego sektora spirytusowego.
Mimo głośnych deklaracji o woli zniesienia opłat celnych na irlandzką whiskey importowaną do Stanów Zjednoczonych, producentów z Zielonej Wyspy wciąż obowiązują taryfy nałożone przez prezydenta Donalda Trumpa. Negocjacje na szczeblu rządowym i technicznym trwają, a branża z niecierpliwością czeka na ostateczne rozwiązania prawne.
Sprawa swój widoczny początek w przestrzeni publicznej miała w zeszłym miesiącu, kiedy to prezydent USA Donald Trump, przebywając na terenie swojego kompleksu golfowego w Doonbeg, obwieścił zgromadzonemu tłumowi zamiar całkowitego zniesienia ceł na ten flagowy produkt eksportowy z Irlandii.
Obecnie trunki z tego segmentu trafiające za Atlantyk, obciążone są 10-procentową stawką celną. Sytuacja ta stawia irlandzkich producentów na jednoznacznie gorszej pozycji konkurencyjnej w stosunku do destylarni ze Szkocji czy Irlandii Północnej, których wyroby zwolnione są z tego typu obciążeń fiskalnych na amerykańskim rynku.
Rzeczywistość dyplomatyczna wymaga jednak czasu i drobiazgowych procedur. Przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Handlu Republiki Irlandii potwierdzają, że deklaracja z Doonbeg rozpoczęła etap natężonych prac negocjacyjnych. Rzecznik resortu poinformował o prowadzeniu ścisłych i intensywnych konsultacji technicznych z Biurem Przedstawiciela Handlowego Stanów Zjednoczonych (USTR). Celem strony irlandzkiej jest jak najszybsze nadanie formalno-prawnego kształtu deklaracjom i doprowadzenie do realnej obniżki stawek, co stanowi kluczowy element obrony interesów rodzimego przemysłu spirytusowego.
Kwestia ceł na alkohol stała się również istotnym punktem dyskusji na forum Unii Europejskiej. Minister spraw zagranicznych Helen McEntee, wypowiadając się przed nieformalnym spotkaniem europejskich ministrów handlu zorganizowanym w ramach irlandzkiej prezydencji w UE – podkreśliła stanowcze dążenie Dublina do całkowitego zniesienia opłat celnych na wszystkie unijne wyroby spirytusowe. Słowa te wywołały natychmiastowe reakcje partnerów ze Wspólnoty. Minister handlu Francji Nicolas Forissier zauważając postępy w sprawach dotyczących irlandzkiej whiskey, zaapelował o analogiczne traktowanie innych tradycyjnych trunków ze Starego Kontynentu, w tym francuskiego koniaku.
Stanowisko Brukseli pozostaje pragmatyczne i skłonne do chłodnej oceny sytuacji. Rzecznik Komisji Europejskiej Olof Gill zaznaczył, że strona unijna czeka na przedstawienie konkretnych mechanizmów legislacyjnych, za których pomocą, Waszyngton zamierza przekuć zapowiedzi w obwiązujące prawo. Choć Komisja przyjmuje do wiadomości naturalną dążność poszczególnych państw członkowskich do zabiegania o własne strategiczne gałęzie gospodarki, priorytetem pozostaje utrzymanie jednolitego głosu całej Unii Europejskiej w rokowaniach handlowych. Gill zwrócił przy tym uwagę na realia czasowe, przypominając, że w przypadku analogicznej decyzji dotyczącej szkockiej whiskey, okres od obietnicy do jej formalnego wdrożenia wyniósł około trzech miesięcy.
Na sprawne domknięcie procesu legislacyjnego liczą przede wszystkim sami producenci, reprezentowani przez Irlandzkie Stowarzyszenie Whiskey (Irish Whiskey Association). Organizacja utrzymuje stały kontakt z dyplomacją w Dublinie oraz ambasadą w Waszyngtonie. Dyrektor stowarzyszenia Eoin Ó Catháin wskazuje, że rynek amerykański stanowi najważniejszy kierunek eksportowy dla branży, stąd zapowiedzi znoszące bariery handlowe powitano z ogromną nadzieją. Zauważono też, że wdrażanie podobnych przepisów dla trunków z Wielkiej Brytanii trwało kwartał, więc również irlandzka branża oczekuje bezcłowego otwarcia, które przyniesie wymierne korzyści ekonomiczne podmiotom i konsumentom po obu stronach Oceanu Atlantyckiego.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Daniel Vogel on Unsplash


