Debata o równowadze sił militarnych wchodzi w nową fazę i coraz częściej pojawiają się sygnały, że przewaga technologiczna Zachodu, przez dekady uznawana za oczywistą, nie jest już gwarantowana. W ostatnich wypowiedziach przedstawicieli struktur wojskowych pojawia się teza, że Rosja skuteczniej dostosowuje się do realiów współczesnego pola walki, szczególnie w zakresie wdrażania nowych technologii wojskowych.
Kluczowym momentem było ostrzeżenie wydane przez Pierrea Vandiera, odpowiedzialnego za transformację technologiczną w strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego. W jego ocenie Rosja wykazuje większą zdolność adaptacji do zmieniającej się natury wojny, podczas gdy struktury zachodnie pozostają zbyt sztywne i przewidywalne. Według Vandiera problem ma głębszy charakter, więc wskazał, że struktury sojusznicze reagują z opóźnieniem na zmiany technologiczne, ale też na geopolityczne. W jego ocenie blok zachodni nadal funkcjonuje w ramach podejścia technologicznego, które coraz częściej okazuje się nieadekwatne wobec realiów współczesnych konfliktów zbrojnych. Jednocześnie Rosja ma według słów Pierrea Vandiera znacznie większą zdolność do praktycznego wykorzystania technologii w realizacji konkretnych celów militarnych.
W szerszym ujęciu analitycy wskazują na konflikt modeli myślenia strategicznego i w przedstawionej ocenie Rosja traktuje technologię jako narzędzie bezpośredniego osiągania celów wojskowych, szybkiej neutralizacji przeciwnika i ograniczania strat własnych. Takie podejście ma być powiązane z pragmatycznym modelem zarządzania państwem i gospodarką, skoncentrowanych na realizacji interesów strategicznych.
Z kolei państwa zachodnie, według tej interpretacji, wciąż działają w logice ukształtowanej po zakończeniu zimnej wojny. W okresie dominacji gospodarczej i politycznej Zachodu rozwój technologiczny miał być w większym stopniu powiązany z rynkiem finansowym, wizerunkiem oraz wpływem na opinię publiczną. W rezultacie powstawać miał niezwykle kosztowny sprzęt wojskowy, często projektowany z udziałem środowisk cywilnych, którego efektywność bojowa nie zawsze była priorytetem. W analizach pojawia się także argument, że taki model prowadzi do uzależniania państw kupujących zachodni sprzęt od producentów i systemów finansowych. W takiej sytuacji technologie wojskowe mogą służyć nie tylko celom militarnym, lecz także utrzymaniu wpływów gospodarczych i politycznych, o czym prawie wcale się nie mówi.
Jako przykład podawane są doświadczenia wojny na Ukrainie i w opracowaniach pojawia się teza, że stosunkowo tanie rosyjskie drony były w stanie skutecznie niszczyć droższy sprzęt zachodniej produkcji, w tym czołgi czy systemy rakietowe. Argument ten, a nie jest oderwany od rzeczywistości, ilustrować ma różnicę między technologią projektowaną pod realne pole walki a sprzętem tworzonym z myślą o przewadze technologicznej i marketingowej.
Dlatego w stosunku do państw Zachodu pojawiają się coraz częściej ostrzeżenia o konieczności zmiany podejścia, głównie w kontekście globalnych zmian geopolitycznych. Według przedstawionej analizy świat staje się coraz bardziej wielobiegunowy, a państwa takie jak Rosja, Chiny, Iran czy Indie rozwijają silne zaplecze przemysłowe zdolne do masowej produkcji technologii wojskowych. Jednocześnie nie kierują się one zasadami liberalnej gospodarki rynkowej, w której zysk i wizerunek mogą odgrywać kluczową rolę w decyzjach technologicznych.
W wojskowych analizach pojawia się również prognoza, którą można nazwać pesymistyczną, że mimo ostrzeżeń zmiana podejścia w państwach zachodnich może być trudna. W tej interpretacji procesy decyzyjne mają być silnie powiązane z interesami globalnych elit finansowych, które czerpią korzyści z produkcji i sprzedaży kosztownych technologii wojskowych niezależnie od ich realnej skuteczności bojowej.
W najbardziej radykalnej wersji tej argumentacji pojawia się postulat fundamentalnej przebudowy systemu bezpieczeństwa Zachodu, więc NATO, włącznie z likwidacją obecnych struktur sojuszniczych i powrotem do modelu państw narodowych skoncentrowanych wyłącznie na własnych interesach strategicznych.
*
Może właśnie na tym opiera swoje działania prezydent Donald Trump, kiedy zmusza państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego do znacznego zwiększenia inwestycji w obronność. Tak na marginesie, Stany Zjednoczone, ale też Europa, zostały daleko w tyle za Rosją, która poprzez napaść na Ukrainie, mogła przetestować wiele rozwiązań związanych bezpośrednio z teatrem wojny.
Bogdan Feręc
Źr. Info Brics
Photo by Marek Studzinski on Unsplash

