Władze Wielkiej Brytanii, Irlandii Północnej i Republiki Irlandii apelują o spokój

Dzisiaj po południu zebrał się zarząd Stormont, aby podjąć decyzję w sprawie przeciwdziałania fali przemocy, jaka przez ostatnie dni lub raczej wieczory, obserwowana jest w Belfaście i innych miastach Irlandii Północnej.

Przemoc, do jakiej dochodzi teraz w Irlandii Północnej, nie była spotykana w tym kraju od kilku przynajmniej lat, więc z apelem do społeczeństwa, o wyciszenie nastrojów, zwróciła się nie tylko północnoirlandzka policja, ale też politycy. W swoim wystąpieniu premier Irlandii Północnej Arlene Foster zaapelowała, by osoby, które protestują na ulicach, robiły to w sposób cywilizowany i zakończyły wszczynanie burd oraz walk z policją.

W podobnych słowach do mieszkańców Irlandii Północnej mówił premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, który potępił wydarzenia ostatnich nocy, zwrócił też uwagę, że sytuacja robi się coraz groźniejsza, bo bandy wyrostków, są coraz śmielsze.

Również premier Micheál Martin oraz minister spraw zagranicznych Simon Coveney apelowali o spokój i dodali, że przemoc, nie jest dobrą formą protestu, a i nie przyczyni się do szybkiego rozwiązania problemów na północy wyspy.

To nie wszyscy, którzy apelują o przywrócenie ładu, bo liderzy wszystkich ugrupowań politycznych, jakie zasiadają w Stormont, czyli parlamencie Irlandii Północnej, tak samo wzywają do spokoju, a zamieszki nazywają tragicznymi wydarzeniami dla Północy.

W sprawę angażują się również szeregowi posłowie, którzy próbują rozmawiać bezpośrednio z grupami szalejącymi po północnoirlandzkich ulicach, ale jak powiedział Paul Doherty z SDPL, jego słowa trafiały w próżnię. Przedstawiciel socjaldemokratów z Irlandii Północnej stwierdził, iż był też świadkiem, jak bardzo młody człowiek, został ranny w głowę, kiedy PSNI, próbując zaprowadzić spokój, użyła przeciwko protestującym gumowych kul. Poseł Paul Doherty powiedział również, że o ile sytuacja nie zacznie wracać do normalności, to eskalacja takich zachowań, może doprowadzić do tragedii.

Komentujący wydarzenia politycy z Irlandii Północnej mówią jednocześnie, iż są zszokowani wiekiem osób, które wszczynają burdy na ulicach i są prowodyrami zamieszek, bo to ludzie bardzo młodzi, niekiedy kilkunastoletni. W jednej z grup, jaka pojawiła się w centrum zamieszek, dostrzeżono też dzieci, a ich wiek określono na około 8 lat.

Politycy wszystkich opcji, apelują też do siebie nawzajem, by wyciszyć polityczną retorykę, uspokoić partyjne nastroje i wezwać swoich wyborców, aby powrócili do domów.

Bogdan Feręc

Źr: Pa Media

Polska-IE: Udostępnij
Mirosław Matyja - w
Met Éireann ostrzeg
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian