Wielki test

Zbliża się czas, kiedy będziemy mogli mówić o sprawdzianie siły przeprowadzanych w Irlandii sondaży, bo wybory do władz lokalnych i Parlamentu Europejskiego, takim staną się dla naszych rodzimych ugrupowań politycznych.

Dzisiaj właśnie mijają trzy lata, kiedy Fine Gael i Fianna Fáil zawarły umowę o pomocy wzajemnej i wspieraniu rządu mniejszościowego, a za tydzień przypada rocznica zatwierdzenia przez Dáil Endy Kenny’ego na drugą kadencję, jako „tiszoka”, czyli premiera.
Fine Gael i Fianna Fáil mają teraz dużo pracy wyborczej, a i powinny zacząć się zastanawiać, czy ich polityczne kroki spodobały się elektoratowi, bo od niego wszystko obecnie zależy, więc i wybory do Rad, powinni potraktować, jak papierek lakmusowy, przed nadchodzącymi wyborami do irlandzkiego parlamentu.

Komentatorzy polityczni już rozpoczęli swoje dywagacje na ten temat, ale w mojej ocenie idą w złym kierunku, bo skupili się na pięciu wiodących partiach, jakie reprezentowane są w Dáil. Z moich politycznych obserwacji wynika jednak, iż w przypadku władz lokalnych, głosujący wolą wybierać kandydatów niezależnych, dobrze im znanych, którzy nie wspierają się zapleczem „wielkiego brata”.
Co może być potwierdzeniem tych słów, a będzie ważne dla liderów ugrupowań politycznych, w ostatnim czasie w równym stopniu Fine Gael, jak i Fianna Fáil zbiera większy elektorat negatywny, czyli może się okazać, że poparcie partyjne, będzie swoistym pocałunkiem śmierci dla kandydata partyjnego.
Wiadomo przecież, że wielka polityka łączona jest głównie z Dublinem, a małe ojczyzny, czyli miasta i miasteczka, żyją swoimi własnymi sprawami, co z kolei oznacza, że z większą chęcią głosuje się na tzw. swojego człowieka, bardzo często sąsiada lub społecznika, zza którego nie wyłania się twarz Leo Vardkara, czy Micheála Martina. Oczywiście część osób zagłosuje z klucza partyjnego, bo uważa, że duży może więcej, ale w takim przypadku należy przyjąć, że lokalny kandydat wybrany na radnego, nie będzie w waszym mieście grał tak, jak mu Dublin lub najwyższe partyjne szczeble zagrają.
Będąc przy samych kandydatach, a i rozważaniach na temat, który kandydat jest lepszy, w mojej opinii zawsze ten, który startuje do wyborów bez zaplecza politycznego. Otóż jest wtedy kogo rozliczyć, a kandydat nie może chować się za swoją partią, nie może też mówić o obiektywnych trudnościach i problemach natury globalnie krajowej, więc rozmywać swojej nieudolności i odpowiedzialności w gąszczu nazwisk wielkiej polityki.
Przyjmijmy, że do wyborów do władz lokalnych startuje niejaki Bogdan Feręc, a ten, jako kandydat niezależny, naobiecywał mieszkańcom Galway, szczególnie tych mieszkających na „polskim” osiedlu Doughiska, że im wybuduje kino, zwiększy ilość tras autobusowych i postawi jeszcze jedno przedszkole, czy urząd pocztowy. Kiedy kandydat Feręc wygra, wejdzie do Rady Miasta, zacznie działać, przekonywać do swoich pomysłów radnych, a może nawet zyska poparcie swoich inicjatyw, bo za nim stoi elektorat. Co może radny Feręc zrobić? Otóż spotykając się ze swoimi wyborcami, a próbując spełnić złożone przed dniem głosowania obietnice, walczyć słowem na posiedzeniach Rady Miasta. Jeżeli jego argumenty trafiać będą w próżnię, niezależny radny Feręc zwróci się do swojego elektoratu, by ten pojawił się na kolejnym posiedzeniu Rady i zamanifestował wraz ze swoim reprezentantem niezadowolenie z wyasfaltowania jakiejś niewielkiej ulicy, ale z inicjatywy radnego popieranego przez duże ugrupowanie, np. Fine Gael. Tak z całą pewnością nie zrobi radny partyjny, bo działa z nakazu ugrupowania, które wystawiło jego kandydaturę i chce, by realizował jedynie słuszną linię partii. Proste, prawda?
Tu przyznam, że jestem zwolennikiem okręgów jednomandatowych, bo w takim przypadku, głosuje się na człowieka, a nie na listę, czy partię. W mojej ocenie lepiej jest więc wesprzeć kandydatów niezależnych, chociażby po to, aby największe ugrupowania polityczne, nie przejęły pełni władzy w kraju, bo rezultaty tego mogą być opłakane, co widać w niektórych krajach europejskich.
Bogdan Feręc

Znajdź nas:

Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn