Drodzy mieszkańcy dumnej Irlandii, otrzyjcie łzy wzruszenia i odłóżcie na chwilę widły, bo mam dla Was nowinę, która rozgrzeje Wasze serca bardziej niż rachunek za prąd w środku zimy. Nasz ukochany Central Statistics Office w przypływie rzadkiej kreatywności, obwieścił światu, że ceny energii w Irlandii spadły!
Tak, to nie żart. Między kwietniem a majem koszt prądu skurczył się o imponujące 4,3%. Niech strzelają więc korki od szampanów, a ekolodzy planują budowę pomnika ku czci statystyki.
Oczywiście, jest w tym jeden drobny, zupełnie nieistotny szczegół, który psuje ten piękny obrazek niczym sól w herbacie. Jeśli spojrzymy na unijny wskaźnik HICP, czyli tę nudną tabelkę, którą urzędnicy pokazują, gdy chcą udawać, że naprawdę wiedzą, co się dzieje w portfelach, okazuje się, że w porównaniu do maja zeszłego roku ceny energii… wzrosły o 11,9%, ale kto by się przejmował takimi detalami? Przecież to, że płacicie niemal 12% więcej niż rok temu, to tylko kwestia perspektywy. Wystarczy zamknąć oczy, pomyśleć o tym magicznym spadku o 4,3% i od razu życie staje się tańsze, prawda?
To doprawdy szelmowski taniec liczb. Urzędnicy serwują nam koktajl, w którym miesięczny spadek o 0,1% w ogólnych cenach konsumpcyjnych ma nas przekonać, że inflacja to już tylko wspomnienie. Nic to, że w skali roku wszystko zdrożało o 3,5%. Najważniejsze, że w maju było o ułamek procenta „lepiej”.
A jak wygląda sytuacja na talerzu? Tu również czeka nas cudowna żonglerka cenami. Żywność ogólnie staniała, choć o mikroskopijne 0,1%. Jednak zanim zaczniecie planować wystawne uczty, spójrzcie na drobny druk, bo ta sama żywność przetworzona podrożała o 0,2%, a nieprzetworzona o 0,5% i to tylko w ciągu miesiąca. W skali roku jest jeszcze „weselej”, bo jedzenie, które wkładacie z półek do koszyka, jest droższe o ponad 2%. Wygląda na to, że rynek stosuje wobec nas wyrafinowaną dietę, co oznacza, że ceny rosną, a Wasze portfele chudną w oczach.
Czekamy więc teraz z wypiekami na twarzy na 11 czerwca, kiedy to CSO opublikuje ostateczne dane. Znając życie, statystycy znów wykażą się ekwilibrystyką liczb, która sprawi, że poczujecie się bogatsi, płacąc coraz wyższe rachunki, bo wyliczenia pokażą, że zbiednieliście, ale za to wyższe ceny stają się niższe.
I pamiętajcie, w Irlandii energia jest tak tania, że aż trzeba na nią wydawać coraz więcej pieniędzy. To się nazywa nowoczesna ekonomia, czyli bawcie się dobrze, bo kolejny rachunek za „oświecenie” już w drodze!
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by krakenimages on Unsplash

