Wielka Brytania powinna chwilowo wstrzymać negocjacje?

W Wielkiej Brytanii już teraz wyraźnie wskazuje się, iż Downing Street powinno na chwilę wstrzymać cały proces brexitowy, i zastanowić się nad dalszą strategią.

Kiedy Joe Biden prawdopodobnie wygrał walkę o fotel prezydencki, sytuacja w przyszłych relacjach USA z Wielką Brytanią uległa zmianie, a wynika to z postawy prezydenta elekta wobec kilku kwestii, a te, nierozerwalnie łączą się z irlandzką wyspą.

Boris Johnson, jak przystało na głowę państwa, bez zbędnych dodatków słownych, na jakie pozwolił sobie prezydent Andrzej Duda, pogratulował Bidenowi i przyszłej wiceprezydent Kamali Harris, wygranych wyborów, ale jednocześnie powiedział, że zmiana na stanowisku szef amerykańskiej administracji, nie zmieni nic, w postępowaniu rządu w Londynie. Johnson zapowiedział tym samym, iż prace związane z kontrowersyjną ustawą o ochronie rynku wewnętrznego będą kontynuowane i nadal zamierza forsować ją w Westminsterze.

Wcześniej Biden ostrzegał Johnsona, że o ile uda mu się zastąpić na stanowisku Donalda Trumpa, to z całą pewnością wymagać będzie od Brytyjczyków poszanowania umów międzynarodowych, a jednocześnie porozumienia wielkopiątkowego i unikania ponownego pojawienia się granicy na irlandzkiej wyspie.

Co w tej sprawie jest istotne, ustawa o ochronie rynku wewnętrznego Wielkiej Brytanii, narusza protokół irlandzki, więc dotknie zarówno Irlandii Północnej, jak i Republiki Irlandii, bo właśnie stworzy wyraźny podział terytorialny, a to w prostej linii prowadzi do twardej granicy.

Obecnie Boris Johnson może mieć już problemy ze wtłoczeniem w ramy prawne promowanego przez siebie dokumentu, gdyż o ile to zrobi, z całą pewnością spotka się z pewnymi sankcjami ze strony nowego prezydenta USA, a ten, nie jest już tak wrogo nastawiony do współpracy z Unią Europejską, a jako człowiek z irlandzkimi korzeniami, jest też wielkim propagatorem Republiki, o którą zapowiadał dbać. Problemy, jakie stanęły przed Królestwem, po prawdopodobnie przegranych przez Donalda Trumpa wyborach, a przypomnieć należy, że oficjalnych wyników nadal nie ma, mogą zaburzyć cały proces wychodzenia z Unii Europejskiej, a i wpłynąć na dalszy rozwój wypadków. Już w niedzielę minister spraw zagranicznych UK Dominic Raab, podczas wystąpienia w telewizji BBC, używał nico łagodniejszych słów, wobec toczących się negocjacji w sprawie umowy handlowej z UE, więc było to sygnałem, że gabinet w Londynie, zauważył, iż może wpłynąć na niespokojne wody, o ile wciąż utrzymywać będzie twardą linię negocjacyjną.

Dzisiejsze wypowiedzi brytyjskich polityków, głównie parlamentarzystów, jasno wskazują, że Downing Street, powinno przemyśleć swoje kolejne posunięcia w odniesieniu do nowej sytuacji geopolitycznej. Inaczej prezentują sprawę ministrowie w rządzie Johnsona, ale, co jest godne zaznaczenia, zaczęli tłumaczyć jeden przez drugiego, że ustawa o ochronie rynku wewnętrznego, nie wpłynie na powstanie granicy lądowej na irlandzkiej wyspie. Jeszcze kilka dni temu, w oficjalnych przekazach rządu Jej Królewskiej Mości, nie było nawet słowa o kontrowersyjnym dokumencie, więc powyborcza różnica jest zauważalna gołym okiem, a ściśle rzecz ujmując, uchem.

Jest jeszcze jedna strona, tej zawiłej z irlandzkiego punktu widzenia sprawy, bo uaktywnił się irlandzki resort spraw zagranicznych, którego szef, Simon Coveney, powiedział, że Unia Europejska i Wielka Brytania są obecnie w końcówce negocjacji brexitowych, ale zmieniły się nieco warunki. Coveney dodał, opisując Joe Bidena, że to wielki przyjaciel Irlandii, któremu na sercu leży ochrona porozumienia wielkopiątkowego, czyli pokoju na wyspie, ale i żywo zainteresowany jest rozmowami brexitowymi.

Minister Coveney powiedział w formie sugestii, co jest powieleniem słów wypowiadanych przez niektórych polityków Albionu, że w gabinecie Johnsona „powinna nastąpić przerwa na przemyślenia”.

Jeżeli wrócimy do brytyjskiej opozycji, to przytoczyć trzeba słowa lidera największego ugrupowania, które przeciwne jest obozowi władzy w Wielkiej Brytanii, a szef Labour Party Keir Starmer, stanowczo wezwał Downing Street do całkowitego zniesienia ustawy o ochronie rynku wewnętrznego i porzucenia prac nad jej dalszym kształtem. Keir Starmer podkreślił w swojej wypowiedzi, iż o ile Johnson, ma zamiar budować znaczący światowy sojusz z administracją Bidena, powinien unikać kontrowersji, jakie sam wywołuje. Inicjatywa powinna wyjść od Wielkiej Brytanii, nie zaś być reakcją na działania Waszyngtonu, dodał Stramer.

Bogdan Feręc

Źr: SkyNews/ BBC/ RTE/ The Guardian

Polska-IE: Udostępnij
Większości zakupó
Pfizer: „Szczepion