Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Widmo pięcioprocentowej inflacji. Jak kryzys energetyczny i błędy fiskalne zdrenują nasze kieszenie

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Współczesna gospodarka staje w obliczu serii wstrząsów, które mogą drastycznie zmienić trajektorię poziomu życia mieszkańców Irlandii w najbliższych latach. Najnowsze analizy i zrewidowane prognozy Banku Centralnego rysują niepokojący obraz przyszłości, w której stabilność finansowa gospodarstw domowych zostaje wystawiona na ciężką próbę.

Instytucja oficjalnie podniosła prognozy inflacji na bieżący oraz przyszły rok, wysyłając jednocześnie dramatyczne ostrzeżenie, że w scenariuszu skrajnym, czyli pesymistycznym, w 2027 roku wskaźnik ten może osiągnąć poziom bliski aż pięciu procent. Taki obrót spraw oznaczałby głęboką erozję siły nabywczej pieniądza i postawiłby pod znakiem zapytania dotychczasowe fundamenty wzrostu gospodarczego.

Głównym motorem napędowym tych niepokojących tendencji są rosnące koszty energii. Drożejące surowce i prąd, które bezpośrednio przekładają się na drastyczne obniżenie dochodów rozporządzalnych gospodarstw domowych oraz gwałtowny spadek zaufania konsumentów. Gdy ludzie zmuszeni są przeznaczać coraz większą część swojego budżetu na opłacenie podstawowych rachunków, cierpi na tym cała gospodarka, oparta w dużej mierze na konsumpcji prywatnej. Presja związana z kosztami utrzymania staje się wówczas powszechna i dotyka niemal każdego sektora życia społecznego, wywołując efekt domina w cennikach dóbr i usług pierwszej potrzeby.

Sytuację drastycznie pogarsza fakt, że rosnąca inflacja niemal całkowicie neutralizuje jakiekolwiek korzyści wynikające ze wzrostu wynagrodzeń. Choć nominalnie płace wciąż wykazują tendencję rosnącą, to po uwzględnieniu realnej utraty wartości pieniądza sytuacja pracowników wygląda fatalnie. Szacuje się, że biorąc pod uwagę obecną inflację, płace wzrosną w tym roku realnie o zaledwie pół procenta. To wartość niemal niezauważalna dla portfela przeciętnego obywatela. Co więcej, jeśli w przyszłym roku ziści się wspomniany, drastyczny scenariusz inflacji na poziomie pięciu procent, płace realne zaczną gwałtownie spadać. Oznacza to, że za tę samą pracę będziemy mogli kupić znacznie mniej, co jest prostą drogą do ubożenia społeczeństwa.

W scenariuszu bazowym prognozuje się, że inflacja wyniesie średnio 3,5% w tym roku oraz 2,9% w roku 2027. Te liczby, choć niższe od wariantu pesymistycznego, wciąż stanowią ogromne wyzwanie. Sytuację dodatkowo komplikuje niestabilna sytuacja geopolityczna i logistyczna. Jak zauważa Robert Kelly, dyrektor ds. statystyk Banku Centralnego, kluczowe znaczenie mają trwające już czwarty miesiąc zakłócenia w Cieśninie Ormuz. Mimo pojawiających się doniesień o próbach i perspektywach rozwiązania tego konfliktu, niepewność na rynkach międzynarodowych nadal się utrzymuje. Nawet w optymistycznym przypadku, gdyby konflikt został całkowicie i trwale rozwiązany w najbliższych dniach, proces przywracania pełnej funkcjonalności globalnych łańcuchów dostaw i stabilizacji transportu zajmie bardzo dużo czasu, co będzie stale podsycać presję cenową.

Na tym tle gospodarka krajowa wykazuje pewną odporność, choć tempo jej rozwoju ulega schłodzeniu. Prognozy mówią o umiarkowanym wzroście na poziomie 3,3% w roku bieżącym oraz 2,8% w przyszłym. Ten wzrost może być jednak poważnie zagrożony przez wewnętrzną politykę finansową państwa i Bank Centralny, ramię w ramię z Irlandzką Radą Doradczą ds. Fiskalnych, wystosowały surowe ostrzeżenie przed destrukcyjnym wpływem ciągłego przekraczania wydatków budżetowych, co może wpływać na stabilność finansów publicznych.

Z analiz wynika, że niekontrolowane, dodatkowe wydatki strukturalne doprowadzą do sytuacji, w której deficyt bazowy wzrośnie o gigantyczną kwotę 25,7 miliarda euro do 2030 roku. Co istotne, kalkulacja ta celowo wyklucza nieoczekiwane, jednorazowe wpływy z podatku dochodowego od osób prawnych płaconego przez wielkie korporacje międzynarodowe. Opieranie budżetu na tak zmiennym i niepewnym fundamencie jest ogromnym ryzykiem. Taka krótkowzroczna polityka doprowadzi do nieuchronnej erozji buforów fiskalnych i drastycznie ograniczy zdolność rządu do szybkiego reagowania na przyszłe, nieprzewidziane wstrząsy makroekonomiczne. Raport wprost wykazuje, że w ciągu ostatnich pięciu lat wzrost wydatków regularnie przekraczał kwoty pierwotnie zaplanowane w ustawach budżetowych, a ogólna skala państwowej rozrzutności znacznie wykroczyła poza zrównoważone możliwości finansowe kraju.

Negatywne sygnały zaczynają płynąć również z rynku pracy, który dotychczas był silnym filarem gospodarki. Choć prognozy na ten i przyszły rok wciąż zakładają ogólny wzrost zatrudnienia, dynamika tego procesu wyraźnie spowalnia. Na rynku widoczny jest spadek liczby nowych ogłoszeń o pracę, co świadczy o rosnącej ostrożności pracodawców. Maleją także oczekiwania płacowe samych pracowników, którzy zaczynają bardziej cenić stabilność zatrudnienia niż walkę o podwyżki. Jednocześnie odnotowuje się niepokojący wzrost stopy bezrobocia. Wszystkie te czynniki tworzą niezwykle skomplikowany węzeł ekonomiczny, w którym wysoka inflacja, spadek realnych dochodów oraz ryzyka fiskalne mogą wkrótce doprowadzić do poważnego tąpnięcia gospodarczego, na które państwo – pozbawione poduszek finansowych – nie będzie gotowe odpowiedzieć.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Photo by Immo Wegmann on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version