Wicepremier może się grubo mylić

Leo Varadkar wyraził opinię, że po pandemii, gospodarka może „wystartować jak rakieta”, co będzie odzwierciedlało szybkie wzrosty ekonomiczne.

Najnowsze informacje zdają się jednak temu przeczyć, bo o ile tak się stanie, to nie we wszystkich gałęziach i sektorach irlandzkiego przemysłu. Motorem napędowym gospodarki może być sektor IT oraz medyczny, ale w dół ciągnąć kraj może hotelarstwo i turystyka. Pierwsze informacje w tym zakresie wskazują, że tak właśnie może się dziać, czyli np. sektor hotelarski mówi o słabym zainteresowaniu klientów i niewielkiej ilości rezerwacji w miesiącach letnich, a i handel detaliczny, nie jest zadowolony po ponownym otwarciu.

Jakby tego było mało, pojawiły się właśnie dane o wydatkach na zakup biletów lotniczych, a w maju zostały one potrojone, co oznacza, że mieszkańcy wyspy, zaczęli już planować zagraniczne wakacje i rezerwują bilety na loty.

Tylko w maju na bilety lotnicze wydano w Irlandii o 192% więcej pieniędzy, niż miało to miejsce w kwietniu tego roku, co jasno wskazuje, gdzie wydawane będą irlandzkie oszczędności. Największą grupą, która rezerwowała bilety lotnicze były natomiast osoby 55+, co z kolei odzwierciedla przekrój grup wiekowych w pełni zaszczepionych.

Revolut, który opracował te dane, twierdzi, że w kraju rosną wydatki na hotelowe rezerwacje, ale jest ich stosunkowo mało i dotyczyły przede wszystkim młodszych grup wiekowych. Najwięcej rezerwacji pokoi w hotelach i pensjonatach dotyczyło grupy wiekowej 18 – 24 lata (wzrost o 118%), a następną była grupa 35 – 44 lata. Wg analityków z Revolut, dane sugerują, że osoby starsze, więc zaszczepione, częściej planują wyjazdy zagraniczne, natomiast grupy wiekowe młodsze, wakacje spędzać będą na wyspie, ale czekają, by móc swobodnie podróżować po świecie, by tuż po zaszczepieniu, odlecieć na wakacje poza krajem.

W maju o 57% wzrosły też wydatki w barach i restauracjach, które działały w formie dostaw na zamówienie, natomiast wydatki krajowe na odzież w maju podniosły się o 51%. Lekki wzrost sprzedaży, bo o 33% odczuwają sklepy z odzieżą sportową, a o większym zainteresowaniu klientów w maju mówią też sklepy obuwnicze, jubilerzy, domy towarowe i sklepy zabawkarskie. Wszyscy jednak przyznają, że nie jest to wzrost, jakiego spodziewali się przed uruchomieniem nieistotnego handlu detalicznego. Większość transakcji, co dodaje Revolut, nadal odbywa się online, w tym zakupy mebli, a ogólna sprzedaż detaliczna w 53 proc., odnosi się do sprzedaży przez Internet. W lutym 2020 roku – więc przed rozpoczęciem pandemii, wielkość sprzedaży online wynosiła zaledwie 30%.

Bogdan Feręc

Źr: Revolut

Polska-IE: Udostępnij
Polish jobless rate
Czynnikiem blokując
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian