Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Waterford wraca na lotniczą mapę kraju. Po dekadzie ciszy region dostanie prawdziwe lotnisko

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Przez lata mieszkańcy południowo-wschodniej Irlandii słyszeli to samo: „może kiedyś”, „trzeba poczekać”, „projekt wymaga analiz”. Tymczasem samoloty omijały Waterford szerokim łukiem, a region z ogromnym potencjałem gospodarczym pozostawał komunikacyjnie na uboczu. Teraz sytuacja zaczyna się zmieniać naprawdę.

Oficjalne rozpoczęcie nowego etapu przebudowy lotniska w Waterford ma symbolicznie zakończyć okres stagnacji i otworzyć nowy rozdział dla całego południowego wschodu kraju. Projekt wart około 30 milionów euro ma przywrócić regularne loty pasażerskie po niemal dziesięcioletniej przerwie i, co najważniejsze, stworzyć infrastrukturę, którą można już nazywać pełnoprawnym regionalnym portem lotniczym. Waterford Airport przez lata funkcjonował bardziej jako symbol niespełnionych ambicji niż realne centrum transportowe. W najlepszym okresie obsługiwało około 140 tysięcy pasażerów rocznie, jednak od 2016 roku regularny ruch pasażerski praktycznie zamarł.

Dla wielu mieszkańców regionu lotnisko stało się pomnikiem irlandzkiej przypadłości, czyli wielkich planów, które grzęzną między biurokracją, polityką i brakiem pieniędzy. Tym razem ma być inaczej.

Pas startowy zostanie wydłużony do ponad 2200 metrów i poszerzony do 45 metrów. To kluczowa zmiana, bo oznacza możliwość obsługi dużych samolotów pasażerskich, a więc realnych połączeń komercyjnych, a nie symbolicznych kilku lotów tygodniowo, ale regularnego ruchu lotniczego. Modernizację przejdzie również terminal, infrastruktura naziemna i parkingi. Plan zakłada, że lotnisko będzie mogło obsługiwać ponad 400 tysięcy pasażerów rocznie już w ciągu trzech lat od uruchomienia działalności. To skala, która może całkowicie zmienić gospodarczy krajobraz regionu.

Najbardziej niezwykły w całej historii jest jednak fakt, kto stoi za projektem. Inwestorem został Kelcy Warren, czyli jeden z najbogatszych ludzi w Stanach Zjednoczonych, szef energetycznego giganta Energy Transfer. Według magazynu Forbes jego majątek wynosi około 6,8 miliarda euro. To właśnie Warren przeznacza około 30 milionów euro na przebudowę lotniska.

W czasach, gdy państwo coraz częściej tłumaczy brak inwestycji ograniczeniami budżetowymi, trudno nie zauważyć ironii, że tak strategiczny projekt infrastrukturalny dla południowo-wschodniej Irlandii realizuje prywatny inwestor z Teksasu. Co istotne, projekt nie wymaga finansowania rządowego. Waterford City and County Council zatwierdziła plan przebudowy już w ubiegłym roku, uznając go za szansę na rozwój regionu bez obciążania podatników.

Dla mieszkańców Waterford, Wexford czy Kilkenny lotnisko to nie tylko kwestia wygody, a bardziej sprawa prestiżu, inwestycji i przyszłości regionu. Południowy wschód Irlandii od dawna czuje się gospodarczo niedoinwestowany w porównaniu z Dublinem czy Cork. Brak silnego portu lotniczego ograniczał rozwój turystyki, biznesu i napływu inwestycji.

Nowi operatorzy lotniska zapowiadają, że jeszcze w ostatnim kwartale roku mogą ogłosić pierwsze prawdopodobne połączenia z irlandzkimi i zagranicznymi liniami lotniczymi. Jeśli te plany się zrealizują, lato 2027 roku może stać się momentem prawdziwego powrotu Waterford do europejskiej siatki połączeń. To z kolei oznacza coś więcej niż tylko możliwość tańszego lotu na wakacje, bo stanie się sygnałem, że region przestaje być ślepą plamą na gospodarczej mapie kraju.

Według szacunków już sam etap budowy stworzyć ma ponad sto miejsc pracy, zarówno bezpośrednio na placu budowy, jak i w sektorach współpracujących. Potem przyjdzie kolejny etap, więc obsługa lotów, rozwój usług, logistyka, transport, hotelarstwo i turystyka. William Bolster, jeden z kluczowych akcjonariuszy wcześniejszej spółki zarządzającej lotniskiem, nazwał projekt „kluczową inwestycją infrastrukturalną dla południowego wschodu”. Trudno uznać to za przesadę, bo lotniska nigdy nie są wyłącznie lotniskami, a stają się deklaracją ambicji.

Przez ostatnie dwie dekady irlandzki rozwój coraz mocniej koncentrował się wokół Dublina. Stolica rosła błyskawicznie, podczas gdy wiele regionów miało poczucie, że pozostają na bocznym pasie startowym historii. Waterford chce teraz z tego pasa wystartować. Oczywiście przed projektem stoją różnorakie wyzwania, bo potrzebni będą przewoźnicy, stabilny ruch pasażerski i konkurencyjna oferta wobec lotnisk w Dublinie, Cork czy Shannon. Rynek lotniczy bywa brutalny, a entuzjazm inwestorów nie zawsze gwarantuje sukces.

Jednak po raz pierwszy od wielu lat w Waterford nie mówi się już o marzeniach. Mówi się o konkretnych terminach, maszynach budowlanych i realnych pieniądzach, a w Irlandii to zwykle znak, że coś naprawdę zaczyna się dziać.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Fot. CC Tom Nolan

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE – chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version