Walka z przestrzenią

Od wielu lat w Irlandii trwa dyskusja o zasadność dowolnego wieszania plakatów wyborczych i nie inaczej jest podczas tej kampanii do władz lokalnych i Parlamentu Europejskiego.

Zarówno władze miejskie, jak i Urząd Bezpieczeństwa Drogowego otrzymują wiele zgłoszeń o problemach, jakie powodują wizerunki kandydatów. Problemem jest obecnie widoczność, a tę ograniczają plakaty przyszłych radnych, bo wieszane są w sposób, nazwijmy to, niedbały, więc tuż po ich zawieszeniu, te rozpoczynają własne życie, najczęściej targane wiatrem.

Tandetne plastikowe spinki, które miały mocować plakat, rozluźniają się pod naporem czynników zewnętrznych, czyli plakat zamontowany na słupie latarni, powiewa, jak chorągiew na wietrze, a i kręci się w każdą ze stron.

Gdyby tylko plakaty się obracały, to pół biedy, ale te osuwając się, zaczynają zasłaniać widok kierowcom, a i przesłaniają światła, które sterują ruchem na skrzyżowaniach i znaki drogowe, więc problem jest duży. Na plakaty narzekają także przechodnie, bo i im plakaty wyborcze utrudniają życie, czuli zasłaniają widok ulicy i nadjeżdżających samochodów.

Rady Miejskie od chwili uruchomienia kampanii wyborczej otrzymały już w tych sprawach setki skarg, a na każde zgłoszenie reagują, co nawiasem mówiąc, leży w ich interesie.

Wszystkie z Rad Miejskich poinformowały, iż plakat, aby mógł zawisnąć w przestrzeni miejskiej, powinien być w odpowiedniej formie, ale umieszczony także na odpowiedniej wysokości, co określają przepisy. Jeżeli nie spełnia wymogów, przedstawiciele miasta mogą polecić jego usunięcie, a kosztami obciążyć przyszłego radnego lub parlamentarzystę europejskiego.

Wiele władz miejskich skłania się jednak do rozwiązania, a pomoże w podjęciu decyzji obecna kampania, aby wyznaczyć w mieście miejsca, gdzie plakaty wyborcze podczas dowolnej kampanii mogłyby wisieć. To z kolei, jak przekonują zwolennicy tego pomysłu, oczyści miasta z wyzierających zewsząd twarzy kandydatów, a i sprawi, że nie będą one zasłaniać infrastruktury drogowej oraz widoczności mieszkańcom miast.

Najdalej posunięta w swoich planach zmiany przepisów jest Rada Miasta Dublina, do której wpłynął już wniosek grupy radnych o wprowadzenie zmian. Przeciwnicy plakatowania miast byle gdzie, mają też poważne wsparcie, a tego udzieliła im Krajowa Rada Niewidomych, która jednocześnie potępiła zawieszanie plakatów wyborczych w sposób ograniczający widoczność, nie tylko osobom niedowidzącym.

Minimalna wysokość „zawiśnięcia” kandydata to 2,3 metra, ale bez dużego kłopotu każdy z nas znajdzie plakaty, z którymi obcować możemy „face to face”, czyli kandydaci zniżyli się do naszego poziomu, średnio metr siedemdziesiąt osiem.

Bogdan Feręc

Źr: DCC/RSA

Znajdź nas:

Nic się nie zmienia
UWAGA NA FAŁSZYWE S
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn