Walka z plastikiem trwa

Irlandia postawiła na walkę z odpadami z plastiku, jednak robi to trochę nieumiejętnie, a i będzie to walka przegrana, jeżeli nie wprowadzi do swoich działań rozwiązań funkcjonujących w niektórych krajach Europy i świata.

Gdzie więc udało się opanować zalew plastiku, z jakim mamy do czynienia w Irlandii, bo w ten pakuje się wszystko i wszędzie. Otóż wszędzie tam, gdzie władze postawiły na tzw. selektywną zbiórkę odpadów, ale robią to całkowicie za darmo. Ustawiono, gdzie tylko było można, pojemniki na plastik i szkło, aby mieszkańcy kraju mieli łatwy do nich dostęp, czyli zamiast wyrzucać plastik do swoich domowych pojemników, co w konsekwencji kosztuje, pozbyli się go całkowicie za darmo.

Nie uciekniemy tu również od pewnej glossy, bo ściśle trzymając się faktów, to i tak za darmowe oddawanie plastiku, szklanych butelek i papieru, płacą mieszkańcy miasta, bo to przecież władze lokalne finansują zakup samych pojemników, a następnie ich opróżnienie.

W każdym razie koszty rozkładają się wtedy na wszystkich mieszkańców miasta, a to jest znacznie tańsze, niż indywidualne pozbywanie się odpadów, ale dobrze wygląda też w naszych portfelach, bo nie musimy każdego miesiąca wyjmować z niego kilkudziesięciu euro, by zadowolić firmę odbierającą od nas odpadki.

Irlandia bazuje jednak obecnie na współpracy ze sklepami sieciowymi, w których można, czy też wkrótce będzie można oddać opakowanie plastikowe lub szklane, jednak uznać należy, iż to rozwiązanie niedoskonałe, bo z ograniczeniami. W sklepie oddać można najwyżej szklaną lub plastikową butelkę po napoju, więc nie przyniesie specjalnych oszczędności gospodarstwu domowemu, gdyż to i tak, będzie musiało zamówić wywiezienie innych odpadów plastikowych z posesji.

Gdyby jednak postawić na ogólnokrajowy system darmowego odbioru plastiku, szkła i makulatury, sytuacja z całą pewnością ulegnie zmianie i nie trzeba będzie prowadzić drogich kampanii promujących rezygnację z produktów pakowanych w plastik, co nota bene właściwie nie jest możliwe, bo większość artykułów w sklepach szczelnie opatulone jest jakimś rodzajem plastiku.

Działania, jakie prowadzone są obecnie, powinny być drugim krokiem lub etapem działania władz w walce z ograniczeniem plastiku w przestrzeni publicznej, czyli zakazem jego używania w sektorze gastronomicznym, a następnie handlu.

Jednak Irlandia chciała wskoczyć od razu na wyższy poziom, a to okazuje się błędem.

Bogdan Feręc

Podziel się:

Twarda odpowiedź na
"Gówniany" problem,
Translate »
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn