Wakacyjny felieton z Łodzi

Na całe szczęście swoje wakacje zaplanowałem na środek października, a chociaż nie miałem żadnych nadziei na taki obrót sprawy, jestem zadowolony, że latem musiałem być w Irlandii.

 

Pierwsze oznaki przepełniającej mnie radości pojawiły się tuż po lądowaniu, bo przywitało mnie słońce, a to grzeje i świeci bez przerw, a na dodatek, tak ma być do końca mojego pobytu w Polsce. Oczywiście zaraz pierwszego dnia odwiedziłem stare kąty, spotkałem się ze znajomymi, a i wpadłem do mojej starej redakcji, z którą związany byłem przez 12 lat.

Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia, ale nie o tym, bo zrobiło się ciekawie, kiedy przeglądałem internetowe wydanie Eksperessu Ilustrowanego, czyli największą i jedną z najstarszych codziennych gazet, jakie ukazują się w moim rodzinnym mieście.

 

Tam zamieszczony był artykuł o nowej dzielnicy, a ta po jej pełnym uruchomieniu, przyniesie miastu ponad 7 tysięcy miejsc pracy. Świetnie, bo po tym akurat względem moja Łódź była trochę zacofana, więc tylko się cieszyć.

Przeczytałem też komentarze do zamieszczonego tekstu, a tam nareszcie znalazłem wyjaśnienie denerwującego mnie stwierdzenia, które jakże chętnie używane jest przez facebookowiczów, czyli „szlachta nie pracuje”.

Jeden z czytelników napisał więc, iż sceptycznie podchodzi do pomysłu budowy dzielnicy przemysłowej, bo… i tu cytat „…pisiory rozdają pieniądze, to i szlachta nie pracuje”. Gdybym był bardzo złośliwy, to w takim przypadku mógłbym powiedzieć, że każde konto z takim opisem, należy do zwolennika partii obecnie trzymającej władzę, ale powiem tylko, że nic nie jest dziełem przypadku.

 

W każdym razie cieszę się, że jestem w Łodzi, cieszę się słońcem, a i spotkaniem, na które zaprosiła mnie prezydent Łodzi Hanna Zdanowska. To oczywiście kontynuacja naszej znajomości, bo od kilkunastu miesięcy próbujemy wdrożyć w życie ideę miast partnerskich na linii Irlandia – Polska, więc może nareszcie uda się „popchnąć” tę sprawę i mój urlop zaowocuje czymś więcej niż tylko wypoczynkiem w słonecznej i ciepłej Łodzi.

 

P.S.

Twierdzenia redaktora z Dublina, niejakiego Przemysława Z., uważam za kalumnie, oszczerstwa oraz pomówienia, bo nie uciekłem przez Callumem, gdyż nawet Met Éierann, w chwili planowania przez mnie urlopu, nie wiedziało, że ów przyjdzie i wiać będzie.

Pozdrawiam z zalanej słońcem Łodzi!!!

Bogdan Feręc

Zdj: Z okna mieszkania mojej mamy – Karolew, niedaleko stadionu ŁKS. Na zdjęciu ilustracyjnym, znajduje się Żłobek Miejski, do którego uczęszczałem, jako nieletni mieszkaniec Osiedla Młodych.

 

Podziel się z innymi:
FF forces Govt to ta
Kryzys gabinetowy w

Translate »