W weekendy bez testów

Krajowe Laboratorium Referencyjne ds. Wirusów zapowiedziało, że w ten i kolejny weekend, nie będzie przetwarzać żadnych danych o pobranych próbkach i wymazach.

To kolejny irlandzki problem, po potknięciu z testowaniem i śledzeniem koronawirusowych kontaktów, a spowodowany jest brakami kadrowymi. Laboratorium informuje, że prace może wstrzymać również w poniedziałek, a dziać będzie się tak do czasu, kiedy nie zwiększy się obsada kadrowa.

National Virus Reference Laboratory przeprasza za taki stan, ale decyzja o czasowym zawieszaniu pracy, podjęta została ze względu na „nieuniknione i występujące braki kadry”, co spowodowane jest powolnym procesem rekrutacji.

Rząd już wcześniej wiedział o tym problemie, a nawet rozpoczął poszukiwania laborantów, ale na zapowiedziach się skończyło, bo brak rąk do pracy był, a i będzie jeszcze przez jakiś czas.

*

Jeżeli przyjrzymy się całemu systemowi śledzenia i nadzoru Covid-19, to w Irlandii można go nazwać niewydolnym, a z całą pewnością jest on stworzony wyłącznie na pokaz, by nikt się nie czepiał tego małego wyspiarskiego kraju. Do dzisiaj opierałem się, by opowiedzieć o moim przypadku, ale ręka mnie świerzbiła, żeby tuż po powrocie z wakacji opisać tę sytuację. Po ponad dwóch tygodniach mam jednak więcej doświadczeń w tej sprawie, która pokazuje, że system śledzenia i nadzoru, jest fikcją najwyższych lotów. Chodzi o kontakt pracowników HSE z osobami, które powróciły z zagranicy, takoż potrzebny był do tego formularz, który każdy ma obowiązek wypełnić, aby kontrolować poczynania kwarantannowanego. Pierwszy z czterech kontaktów HSE ze mną był nawet całkiem dobrą drogą komunikacji, bo w wiadomości tekstowej, poinformowany zostałem, że jestem z powrotem na wyspie, a przyleciałem z Polski, co nakłada na mnie obowiązek 14-dniowej kwarantanny, a gdybym się na coś uskarżał, to mam się kontaktować z wybitnymi specjalistami ds. medycyny. Do tegoż się zastosowałem, bo czemu nie, a skoro i tak pracuję w domu, to specjalnego problemu nie ma. Drugi kontakt HSE ze mną wywołał niemałe zdziwienie, bo ponownie, zamiast usłyszeć głos w słuchawce i podchwytliwe pytania, czy z całą pewnością się izoluję, otrzymałem SMS, a w tym miałem przesyłając elektroniczną odpowiedź oraz zapewnić, że stosuję się i rygorowi poddaję. Potwierdziłem. Trzeci SMS to kolejne pytanie, czy aby na pewno siedzę w domu, jak Micheál Martin i jego „banda” nakazała, więc również potwierdziłem, co było zgodne z prawdą. Ostatnia wiadomość tekstowa była już tylko podziękowaniem za spełnienie obywatelskiego obowiązku siedzenia w domu, a i przypomnieniem, że HSE radzi mi, nadal stosować się.

W każdym razie, jeżeli w taki sposób ma odbywać się nadzór nad osobami powracającymi na wyspę, to uważam go za stratę pieniędzy podatników. Odpowiadając na SMS-owe pytania, mogłem być wtedy gdziekolwiek na wyspie i nikt, nie byłby w stanie ustalić, czy jestem na kwarantannie, czy może np. imprezuję w 30-osobowej grupie.

Fikcja i nic poza tym, a ilość zakażeń rośnie, jak i rośnie fala niezadowolenie społecznego.

Bogdan Feręc

Źr.gł.: NewsTalk

Polska-IE: Udostępnij