W tym tygodniu 100 000 osób nie otrzyma szczepionki

Do niedawna rząd twierdził, że już w kwietniu wszystko się zmieni i coraz więcej chętnych otrzymywać będzie szczepionki przeciwko Covid-19.

Nadzieje gabinetu i wszystkich zaangażowanych w ten proces zostały jednak zweryfikowane przez życie, a to, przyniosło zmiany, jednak w innym kierunku. Najpierw dowiedzieliśmy się, że szczepionka produkowana przez firmę AstraZeneca, nie może być podawana wszystkim, więc jedynie grupie, która nie stanowi już teraz żadnej większości, a i problemy widoczne są również z produktem Johnson&Johnson. W związku z tym cel szczepień, jaki miał być osiągnięty w tym tygodniu, nie będzie z całą pewnością do wykonania, a i w najbliższej przyszłości, nie można się spodziewać, aby proces szczepień, w jakimkolwiek stopniu przyspieszył.

Kluczowa szczepionka, jaka miała dawać odporność w zakresie koronawirusa, czyli ta produkowana przez AstraZeneca, nie okazała się na tyle bezpieczna, by podawać ją wszystkim grupom wiekowym. Zgodnie ze wzorcem, w jakim występowały efekty niepożądane, nie można podawać brytyjsko-szwedzkiej wakcyny osobom poniżej 60 roku życia, a to po oficjalnym stwierdzeniu europejskich organów regulacyjnych rynku produktów medycznych, iż występuje związek pomiędzy zastosowaniem tej szczepionki a rzadkimi zakrzepami krwi. Sama szczepionka, jak i ten tydzień w szczepieniach miały być przełomowe, więc zabezpieczeniu miało poddać się około 180 000 osób, ale program opierał się na produkcie AstraZeneca. Wstrzymując podawanie szczepionki innym grupom niż te z kategorii starszych, spowolni też cały irlandzki program szczepień.

Jakby tego było mało, w USA zakwestionowano bezpieczeństwo szczepionki produkowanej przez firmę Johnson&Johnson, co uruchomiło kolejne kroki na arenie międzynarodowej. Również Europejska Agencja leków zaczęła przyglądać się temu produktowi, jednak w tym przypadku nie ma jeszcze decyzji, aby szczepionkę „J&J”, podawać tylko wybranym grupom. W tym przypadku trochę lepiej zachował się producent, który wstrzymał dostawy do Europy, a wszystko za sprawą kilku przypadków, kiedy po podaniu szczepionki tego producenta, u osób zaszczepionych, także wystąpiły zakrzepy krwi. Tym samym do Irlandii nie zostanie dostarczona ilość prawie 41 000 pojedynczych dawek szczepionki Johnson&Johnson, a miały one pojawić się w najbliższych dniach.

Rząd utrzymywał, iż w tym miesiącu, do kraju trafi ok. miliona szczepionek, by zweryfikować tę ilość do ponad 860 000, ale tak było do wczoraj. Dzisiaj wiemy już, że o ile Pfizer i Moderna dotrzymają słowa i dostarczą deklarowaną ilość swoich produktów, zabezpieczających jakoby przed Covid-19, to na wyspę trafi ok. 605 000 dawek szczepionki. To z kolei wskazuje, że ogółem, Irlandii braknie 250 000 dawek szczepionki, co z kolei prowadzi do wniosku, iż program szczepień, opóźniony zostanie i to znacznie.

Rząd rozpoczął już planowanie dalszego postępowania i zapowiada, iż prawdopodobnie, by zabezpieczyć większą ilość mieszkańców kraju, rozciągnie w czasie przerwę między podaniem pierwszej a drugiej dawki. Tak dziać się ma w przypadku produktów Moderna i Pfizer, a okres oczekiwania na drugą dawkę wydłuży się z 14 do 28 dni.

Gabinet Micheála Martina może jednocześnie swobodnie porzucić twierdzenia, iż uda się do końca czerwca, przynajmniej jedną dawką, zaszczepić 80% populacji kraju, bo w przypadku takich opóźnień, jakie widoczne są już teraz, nie ma najmniejszych nawet szans, by cel został zrealizowany.

Bogdan Feręc

Źr: Independent

Polska-IE: Udostępnij
Poland aims to give
Rezerwacje na hotelo
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian