W Irlandii rośnie zagrożenie działalnością grup dysydenckich

W chwili kiedy pojawiły się pierwsze informacje o możliwym wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, zaczęły aktywizować się grupy dysydenckie, które uśpione porozumieniem wielkopiątkowym, miały być wg władz zlikwidowane.

Tak się nie stało, bo wiele grup zakwalifikowanych, jako terrorystyczne, ale i kół dysydenckich, w tym „New IRA” oraz „Continuity IRA”, zeszło właściwe tylko do podziemia i niewidoczne oficjalnie, działały w głębokiej konspiracji. Fakt ich działalności ujawnił się w chwili, kiedy już po referendum wyjściowym i nieudanym skądinąd procesie negocjacyjnym, okazało się, że Brexit, może mieć twardą formę. Nagłym impulsem do zdwojenia aktywności grup dysydenckich na irlandzkiej wyspie stała się jednak działalność rządu w Londynie, kiedy premier Boris Johnson, zaproponował i forsuje ustawę o ochronie rynku wewnętrznego.

Co istotne, wielu parlamentarzystów z Wielkiej Brytanii, przeciwna jest tej ustawie i takich, znajdzie się również w łonie Partii Konserwatywnej prowadzonej przez Johnsona. Niezależnie od tego szef z Downing Street, nie ustaje w wysiłkach, by dokument zaczął obowiązywać, chociaż przyznać należy, że ma z tym coraz więcej problemów, gdyż ostatnie dni, odrzuciły cześć proponowanych w ustawie zapisów, które mogą przyczynić się do wprowadzenia twardej granicy na wyspie.

Propozycje Borisa Johnsona, nader źle odebrane zostały jednak przez organizacje dążące do połączenia Irlandii Północnej z Republiką Irlandii, a i sama możliwość wprowadzenia granicy na wyspie, dała efekt, który nie podoba się ani w Belfaście, ani też w Dublinie. Co więcej, już teraz zauważalny jest wzrost aktywności grup dysydenckich, co z kolei powoduje włącznie się do działań sił policyjnych i wywiadu.

Garda, północnoirlandzka policja PSNI oraz brytyjski wywiad MI5, prowadzą obecnie ponad 120 dochodzeń w sprawie działalności grup dysydenckich, które ponownie pojawiły się w przestrzeni publicznej wyspy. Mówi się, że głęboka współpraca Gardy, PSNI oraz MI5, skierowana jest głównie wobec brutalnych grup republikańskich, a te, od dawna się radykalizują, co może wskazywać, iż po twardym brexicie, powrócą do swoich niegdysiejszych form protestowania.

MI5 ma obecnie zadanie zinfiltrowania środowiska dysydenckiego w Irlandii Północnej, a takie same kroki podejmują specjalnie do tego powołane grupy w Republice. Wszystkie te jednostki, czyli Garda, PSNI i MI5, wymieniają się informacjami, by koordynować działania.

*

W świetle tych informacji, niczym zdają się zapewnienia Borisa Johnsona, który nadal usilnie próbuje przekonać cały świat, że nawet po wyjściu jego kraju z UE, nic się nie zmieni. Zmieni się i to dużo, a bomby i strzelaniny, mogą powrócić na spokojną od kwietnia 1998 roku wyspę. Winą wtedy obarczać będzie można tylko jedną osobę, a moim zdaniem będzie to Boris Johnson. Gwoli ścisłości mogę dodać, że za głównych rozbiórkowych porozumienia wielkopiątkowego uważam premierów Davida Camerona, Theresę May, Borisa Johnsona, a uzupełniająco całą Partię Konserwatywną.

Bogdan Feręc

Źr: Independent

Polska-IE: Udostępnij
Minister zdrowia oba
Kobiety i mężczyź