W czasach, gdy ceny piwa szybują szybciej niż irlandzkie anegdoty po trzeciej kolejce, właściciel pubu w Galway postanowił zrobić coś radykalnego. Nie obniżył jakości, nie zmienił receptury, nie zszedł do piwnicy z nielegalnym stoutem. Po prostu… zmniejszył kufel.
Taylor’s Bar w dzielnicy Westend wprowadził nową szklankę do piwa o pojemności 370 ml. Nazywa się „Westy” i kosztuje 4,75 euro. Tak – Guinness poniżej magicznej granicy pięciu euro znów stał się faktem. Przynajmniej w tej części Irlandii.
Decyzja zapadła po kolejnej, jak określają właściciele, „katastrofalnej” podwyżce cen ogłoszonej przez Diageo. Zamiast bezradnie podnosić ceny pinty, pub postawił na spryt i elastyczność. Nowa szklanka na nóżce obejmuje wszystkie piwa lane i ma być opcją dla tych, którzy chcą wypić Guinnessa bez poczucia, że właśnie spłacają ratę kredytu.
„Westy” nie jest żartem ani chwilowym kaprysem. Wśród pierwszych testerów znalazł się komik Dara Ó Briain, co w Irlandii działa niemal jak certyfikat jakości. Pomysł ma jeden cel: dać klientom wybór. Pełna pinta – dla purystów, natomiast mniejsza porcja – dla realistów liczących euro przy barze.
To ciekawy ruch w kraju, gdzie pinta Guinnessa to coś więcej niż jednostka miary. To rytuał, symbol, niemal konstytucyjna wartość. A jednak pub w Galway pokazuje, że nawet świętości można czasem delikatnie przyciąć… najlepiej ostrym nożem ekonomii.
*
No dobrze, ale czy to jeszcze normalne? Czy sprzedawanie Guinnessa w wersji „mini” nie jest jednak herezją, drobną zdradą narodowego DNA Irlandczyków? Tradycja mówi jasno: pinta to pinta. 568 ml, czarna magia, powolne nalewanie, pianka jak z obrazu Caravaggia. Zmniejszanie jej brzmi jak herezja porównywalna z rozcieńczaniem whisky lodem. Niestety rzeczywistość jest jednak brutalna, a inflacja nie zna litości ani dla poetów, ani dla piwoszy.
„Westy” nie zabiera pinty, ona ją omija i daje alternatywę w świecie, w którym ceny rosną szybciej niż tolerancja na rachunek przy barze. To nie koniec tradycji, raczej jej adaptacja, trochę jak skrócony werset starej ballady, który wciąż niesie sens.
Może więc, zamiast pytać: „czy to normalne?”, lepsze będzie pytanie: „czy to uczciwe?”, ale jeśli za 4,75 euro można napić się Guinnessa bez poczucia finansowego kaca, wielu odpowie, że bardzo. Nawet jeśli kufel jest odrobinę mniejszy, smak realiów pozostaje ten sam.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Richard Bell on Unsplash

