Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

W cieniu kryzysu wizerunkowego USA – Biały Dom walczy o irlandzkich turystów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Globalny rynek turystyczny przeżywa dynamiczne ożywienie, notując w ubiegłym roku czteroprocentowy wzrost na niemal każdym kluczowym kontynencie. Od tej optymistycznej reguły pojawił się jednak jeden, niezwykle wyraźny wyjątek. Ilość osób odwiedzających Stany Zjednoczone spadła o 5,5%, co stanowi poważny cios dla administracji Donalda Trumpa i jej ambitnego celu, jakim jest przyciąganie stu milionów zagranicznych gości rocznie.

W odpowiedzi na te niepokojące trendy Waszyngton uruchamia dyplomatyczną ofensywę i specjalny wysłannik Białego Domu ds. turystyki skierował bezpośrednie, pełne emocji zaproszenie do mieszkańców Irlandii, próbując odczarować narastające wokół podróży do Ameryki obawy.

Eksperci rynkowi wskazują, że za odpływem turystów stoją rygorystyczne procedury bezpieczeństwa wpisane w amerykańską politykę migracyjną. Potencjalnych podróżnych paraliżuje strach przed szczegółową weryfikacją profili w mediach społecznościowych, która stała się warunkiem otrzymania wizy, a także doniesienia o bezwzględnych działaniach agencji ICE, zajmującej się zatrzymaniami i deportacjami. Wysłannik prezydenta USA Nick Adams goszcząc na antenie stacji News Talk podjął zdecydowaną próbę zdemontowania tych psychologicznych barier. Przekonywał, że czarny PR nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, a zdecydowana większość podróży przebiega bez jakichkolwiek zakłóceń.

99,9% osób przybywających do Stanów Zjednoczonych jako turyści, podróżnicy, doświadczy całkowicie bezproblemowego pobytu” – zapewniał Adams. „Wszystkie te krążące przekonania, że pojedziesz do Stanów Zjednoczonych, że zostaniesz zatrzymany, że twój telefon zostanie skonfiskowany, że twoje media społecznościowe zostaną prześwietlone, że zostaniesz wsadzony do samolotu i odesłany tam, skąd przybyłeś – to wszystko po prostu nie jest prawdą”.

Przedstawiciel Waszyngtonu w sposób szczególny grał na strunach historycznej bliskości obu narodów, przypominając o kulturowym i emocjonalnym dziedzictwie łączącym Dublin i Waszyngton. „Ameryka i Irlandia mają bardzo szczególną relację. Kochamy Irlandczyków. Bardzo byśmy chcieli, żeby każdy mieszkaniec Irlandii nas odwiedził”, apelował wysłannik Białego Domu.

Okazja do odbudowania ruchu turystycznego wydaje się dla Amerykanów wyjątkowa, jako że nadchodzące miesiące stoją pod znakiem monumentalnych rocznic oraz globalnych wydarzeń sportowych. USA świętują swoje 250. urodziny, a na tamtejszych stadionach zagości wielki turniej piłkarski, co dla „sportowej Irlandii”, stanowić ma potężny magnes. „To lato jest dla nas wielką szansą, największą, jaką kiedykolwiek mieliśmy” – podkreślał Adams.

Oprócz barier urzędowych, poważnym wyzwaniem dla podróżnych pozostaje jednak czynnik ekonomiczny, bo presja inflacyjna dotyka obie strony oceanu. Roczny wskaźnik wzrostu cen w Stanach Zjednoczonych wynosi obecnie 3,8%, co plasuje go na niemal identycznym poziomie jak w Irlandii, gdzie inflacja uderza w portfele obywateli z siłą 3,7%. Te zbliżone realia gospodarcze oznaczają, że choć drożyzna w Ameryce postępuje, to jej dynamika nie odbiega drastycznie od tego, do czego mieszkańcy wyspy zdążyli już przywyknąć w swoich lokalnych sklepach.

Ceny rosną wszędzie, koszty utrzymania rosną wszędzie”, przyznał otwarcie Nick Adams, odnosząc się do globalnego kryzysu kosztów życia. „Jako osoba pełniąca moją funkcję, chciałabym, żeby wszystko było jak najbardziej przystępne cenowo, ponieważ oznaczałoby to, że przyszłaby jak największa liczba osób. Ale moje drugie przesłanie do wszystkich, którzy mnie słuchają, brzmi: Ameryka jest tego warta”.

W opinii wysłannika Donalda Trumpa tradycyjna, amerykańska otwartość i legendarny już standard obsługi w sektorze usługowym są w stanie zrekompensować każdą niedogodność finansową czy biurokratyczną. Kończąc swój apel do irlandzkiego społeczeństwa, Adams odwołał się do klasycznego etosu i unikalnego charakteru swoich rodaków. „Amerykanie są najbardziej gościnnym, najbardziej przyjaznym i najbardziej niesamowitymi ludźmi. Jesteśmy krajem wolności i domem odważnych. Ale jesteśmy też krajem pomocnych konsjerży, przyjaznych kelnerów i przewodników, którzy mają więcej charyzmy niż gwiazda Hollywood”.

Bogdan Feręc

Źr. News Talk

Photo by Jenny Marvin on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version