Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Von der Leyen bije się w pierś. Bruksela przyznaje się do strategicznego błędu

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Czy to początek końca Zielonego Ładu? W polityce europejskiej rzadko zdarza się moment, w którym najwyżsi decydenci otwarcie przyznają, że obrany kurs był pomyłką. Tym razem jednak taka sytuacja właśnie nastąpiła i szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen publicznie przyznała, że odejście Europy od energetyki jądrowej było „strategicznym błędem”.

Słowa te mogą mieć znaczenie znacznie większe niż tylko korekta jednego elementu polityki energetycznej, bo coraz więcej wskazuje bowiem na to, że naciski polityczne, gospodarcze i społeczne na Brukselę stają się na tyle silne, iż dotychczasowy model realizacji Zielonego Ładu zaczyna pękać. Transformacja energetyczna Unii Europejskiej została przez ostatnie lata zbudowana wokół intensywnego rozwoju odnawialnych źródeł energii. Jednocześnie w wielu krajach europejskich stopniowo odchodzono od energetyki jądrowej, uznając ją za zbyt ryzykowną dla środowiska.

Dziś sama przewodnicząca Komisji Europejskiej przyznaje, że ten kierunek był poważnym błędem strategicznym i, co zastanawiające, według von der Leyen Europa zbyt szybko odwróciła się od energii jądrowej, co zwiększyło jej podatność na wstrząsy energetyczne i uzależnienie od paliw kopalnych. Szefowa Komisji zapowiedziała jednocześnie, że Unia Europejska zacznie wspierać finansowo rozwój nowoczesnych technologii jądrowych.

Zmiana tonu jest wyraźna, a jeszcze kilka lat temu energia atomowa była przez część europejskich elit traktowana jako relikt przeszłości. Dziś zaczyna wracać do debaty jako jeden z fundamentów bezpieczeństwa energetycznego. Jak podkreśliła von der Leyen, wojna na Bliskim Wschodzie stała się dla Europy „jaskrawym przypomnieniem”, jak wrażliwy jest jej system energetyczny. Konflikty i napięcia geopolityczne pokazują bowiem, że nadmierna zależność od surowców importowanych z niestabilnych regionów świata może w każdej chwili stać się poważnym problemem gospodarczym i politycznym.

Szefowa Komisji zwróciła uwagę, że wydarzenia na świecie pokazały wyraźnie słabość europejskiej strategii energetycznej, a Europa, która przez lata ograniczała energetykę jądrową, jednocześnie pozostawała zależna od paliw kopalnych. W efekcie znalazła się w sytuacji, w której transformacja energetyczna nie przyniosła oczekiwanej stabilności.

Proces odchodzenia od atomu w Unii Europejskiej był częściowo konsekwencją czynników technicznych, bo na koniec 2023 roku średni wiek europejskich reaktorów jądrowych przekraczał 37 lat i wiele z nich zbliżało się do końca planowanego okresu eksploatacji. Jednak w wielu państwach decyzje o wyłączeniu elektrowni miały przede wszystkim charakter polityczny. Najbardziej spektakularnym przykładem są Niemcy, w których wiosną 2023 roku Berlin wyłączył ostatnie działające reaktory jądrowe, kończąc niemal sześćdziesięcioletnią historię energetyki atomowej w tym kraju.

Przedstawiciele niemieckiej Partii Zielonych argumentowali wówczas, że ryzyka związane z energią jądrową są „nie do opanowania”, a rezygnacja z atomu zwiększy bezpieczeństwo państwa. Dziś jednak coraz większa ilość polityków w Europie zaczyna podważać tę narrację.

Jednym z najgłośniejszych zwolenników energetyki jądrowej pozostaje prezydent Francji Emmanuel Macron. Francja od lat opiera swój system energetyczny na elektrowniach atomowych, dzięki czemu pozostaje jednym z najmniej emisyjnych producentów energii w Europie. Macron podkreśla, że energia jądrowa pozwala jednocześnie realizować dwa strategiczne cele, czyli dekarbonizację gospodarki i utrzymanie niezależności energetycznej. Według francuskiego przywódcy obecna sytuacja geopolityczna pokazuje jasno, że zbyt duża zależność od węglowodorów może stać się narzędziem presji i destabilizacji.

***

Przyznanie się przez szefową Komisji Europejskiej do błędu w tak fundamentalnej kwestii, jak polityka energetyczna jest wydarzeniem znaczącym. W praktyce może oznaczać, że w Brukseli dojrzewa przekonanie o konieczności poważnej korekty dotychczasowej strategii. Presja na zmianę kursu rośnie z wielu stron, bo zarówno ze strony państw członkowskich, jak i przemysłu, który coraz głośniej ostrzega przed kosztami transformacji. Jeżeli Unia Europejska rzeczywiście zacznie wracać do energetyki jądrowej jako jednego z filarów systemu energetycznego, będzie to oznaczało istotną rewizję dotychczasowego podejścia do Zielonego Ładu.

W Brukseli mówi się więc nie o jego porzuceniu, lecz o głębokiej przebudowie, a to, że sama przewodnicząca Komisji zdecydowała się publicznie przyznać do strategicznego błędu, może być sygnałem, że zmiany są bliżej, niż jeszcze niedawno przypuszczano.

Bogdan Feręc

Źr. AFP

Fot. CC BY 4.0 Aurore Martignoni 

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version