Jeśli myśleliście, że irlandzka infrastruktura zdrowotna osiągnęła już szczyt swoich możliwości planistycznych, to przygotujcie się na mocne wrażenia, bo nieskończona budowa NCH, to może być dopiero wstęp do porażki. Rząd formalnie zatwierdził właśnie budowę nowego Narodowego Szpitala Położniczego (NMH) w Elm Park w Dublinie. Wszystko brzmi wspaniale i spektakularnie, dopóki nie spojrzymy na liczby oraz historię tego przedsięwzięcia.
Cofnijmy się na chwilę w czasie. Kiedy przedstawiciele rządu po raz pierwszy ogłaszali plany przeniesienia szpitala z legendarnej Holles Street na teren kampusu Szpitala Uniwersyteckiego St. Vincent’s, szacowano, że inwestycja pochłonie skromne… 150 milionów euro. Było to, bagatela, ponad dekadę temu. Dziś, po latach papierologii, debat i uniesień, rząd oficjalnie przyklepał budżet w wysokości ponad 1,86 miliarda euro (i to bez VAT!).
Co ciekawe, ogłoszenie nowego gigaprojektu następuje w momencie, gdy naród z zapartym tchem wciąż obserwuje wieloletnią epopeję pod tytułem „Budowa Narodowego Szpitala Dziecięcego” (NCH), więc inwestycji, która zyskała już miano jednego z najdroższych budynków świata w przeliczeniu na metr kwadratowy i, której końca jak nie było, tak nie ma. Ale co tam, po co kończyć jeden flagowy szpital, skoro można z rozmachem rozpocząć kolejny?
Według najnowszych obietnic budowa NMH ruszyć ma na początku 2027 roku, a jej finał zaplanowano na rok 2033. Oczywiście minister zdrowia Jennifer Carroll MacNeill zapewnia z nadzieją w głosie, co okrasiła pełną powagą, że kwota 1,86 mld euro została opracowana zgodnie z „najlepszymi praktykami międzynarodowymi” oraz uwzględnia inflację i rezerwy ryzyka.
Miejmy nadzieję, że te rezerwy są wyjątkowo elastyczne.
Głównym wykonawcą została firma John Sisk & Son, a za prace mechaniczne i elektryczne odpowiadać będzie Designer Group. Nowy, siedmiopiętrowy kompleks o powierzchni 54 000 m² ma pomieścić 244 jednoosobowe pokoje z łazienkami, 5 sal operacyjnych oraz 24 sale porodowe, umożliwiając przyjmowanie 10 000 porodów rocznie. Obiekt zapewniać będzie również kompleksową, nowatorską opiekę ginekologiczną, leczenie endometriozy czy wsparcie leczenia bezpłodności, co będzie połączone bezpośrednio z oddziałami intensywnej terapii szpitala St. Vincent’s.
*
Sam cel jest bez wątpienia szlachetny, a nowoczesne warunki dla kobiet i noworodków są w Irlandii bezwzględnie potrzebne. Mimo to trudno powstrzymać gorzki uśmiech, patrząc na harmonogramy i rosnące miliardy wydatków. Pozostaje nam zapiąć pasy i cierpliwie czekać na rok 2033. O ile do tego czasu kwota nie przekroczy wskaźników PKB małego państwa, a wstęga rzeczywiście zostanie przecięta.
Ale cóż, będzie chociaż o czym pisać przez kolejnych kilka lat, przynajmniej w kontekście opóźnień, gdyby jakimś cudem za rok albo dwa, udało się zakończyć budowę Narodowego Szpitala Dziecięcego w Dublinie.
Bogdan Feręc
Źr. Irish Medical Time
Photo by Robin Jonathan Deutsch on Unsplash


