Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Unijny paraliż handlowy. Jak nowa biurokracja celna niszczy e-commerce i spycha krajowych kurierów na skraj przepaści

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wprowadzenie nowych przepisów celnych przez Unię Europejską miało w teorii stanowić tarczę ochronną dla rodzimego rynku i europejskich miejsc pracy. Rzeczywistość, która odsłania się tuż przed oficjalnym wejściem w życie tych regulacji, pokazuje jednak zupełnie inny obraz. Zamiast zapowiadanej ochrony, europejscy konsumenci oraz wewnętrzni dostawcy usług logistycznych zderzają się z murem absurdalnej biurokracji, która drastycznie zmienia krajobraz zakupów online.

Decyzja o opodatkowaniu wszystkich towarów pochodzących spoza wspólnoty gospodarczej, bez względu na ich minimalną wartość, uderza rykoszetem nie tylko w portfele obywateli, ale przede wszystkim w fundamenty finansowe przedsiębiorstw, które do tej pory napędzały krajowe gospodarki poprzez obsługę masowych przesyłek.

Najbardziej jaskrawym i niepokojącym przykładem tego, jak nowe prawo redefiniuje mechanizmy rynkowe, jest nagła zmiana strategii logistycznej odzieżowego giganta ASOS. Firma ta, będąca jednym z liderów segmentu fast fashion, bez rozgłosu wycofała z irlandzkiego rynku flagową i niezwykle popularną usługę dostawy następnego dnia roboczego. Zastąpienie jej znacznie wolniejszą przesyłką ekspresową to bezpośredni skutek przeniesienia operacji logistycznych. Aby uniknąć celnego paraliżu na granicy brytyjsko-irlandzkiej, ASOS zdecydował się na transfer obsługi zamówień z nowoczesnego magazynu w Barnsley w Wielkiej Brytanii do centrum dystrybucyjnego w Niemczech. Decyzja, choć pozwala ominąć natychmiastowe bariery celne, drastycznie wydłuża czas transportu i pozbawia irlandzkich konsumentów wygody, do której byli przyzwyczajeni.

To z kolei pokazuje, że unijne przepisy zamiast ułatwiać handel, zmuszają globalne korporacje do wykonywania skomplikowanych i kosztownych roszad logistycznych, na czym ostatecznie tracą klienci pozbawieni usług premium.

Największy dramat rozgrywa się jednak na poziomie finansowym i dotyczy wewnętrznych operatorów pocztowych, dla których obsługa zagranicznych paczek stanowiła istotne źródło dochodu. W Irlandii symbolem tej nadchodzącej fali kryzysu może stać się narodowy dostawca An Post. Irlandzka Poczta, co warto zaznaczyć, dopiero niedawno z ogromnym trudem zdołała wyjść z głębokiego dołka ekonomicznego, restrukturyzując swoje usługi i stawiając właśnie na dynamicznie rosnący rynek paczek z sektora e-commerce. Jednak w momencie, gdy An Post odzyskał stabilność finansową, nowe unijne prawo grozi ponownym wepchnięciem firmy w otchłań kryzysu.

Drastyczny spadek liczby zamawianych paczek spoza Unii Europejskiej, wywołany nowymi opłatami, bezpośrednio przełoży się na załamanie wpływów operacyjnych irlandzkiego dostawcy. Krajowi kurierzy zostają w ten sposób ukarani za decyzje polityczne podjęte w Brukseli, które w założeniu miały im pomagać, a w praktyce odcinają ich strumienia zysków generowanego przez globalną wymianę handlową.

Konstrukcja nowych przepisów budzi powszechne zdumienie swoim rygorem i brakiem elastyczności. Zgodnie z wytycznymi, które zaczną obowiązywać od pierwszego lipca, towary o wartości nieprzekraczającej stu pięćdziesięciu euro zostaną obłożone stałą opłatą celną w wysokości trzech euro od każdego pojedynczego przedmiotu znajdującego się w paczce. Irlandzkie Revenue wprost ostrzega przed pułapką, w jaką wpadną nieświadomi konsumenci. System nie bierze pod uwagę zbiorczej wartości przesyłki, lecz analizuje jej zawartość pod kątem jednostkowym. Oznacza to, że zamawiając z Azji czy Wielkiej Brytanii zestaw składający się z długopisu, notesu i breloka, klient zapłaci aż dziewięć euro dodatkowego cła, do którego zostanie doliczony jeszcze podatek VAT. Taki mechanizm sprawia, że zakupy drobnych artykułów stają się całkowicie nieopłacalne, a koszty biurokratyczne wielokrotnie przewyższają realną wartość nabywanych przedmiotów.

Sytuację pogarsza fakt, że konsumenci są wprowadzani w błąd przez nowoczesne techniki marketingowe i konstrukcję stron internetowych. Wiele platform sprzedażowych doskonale maskuje swoje rzeczywiste pochodzenie, stosując narodowe domeny z końcówką dedykowaną dla danego kraju oraz prezentując ceny w europejskiej walucie. Klient żyje w przekonaniu, że dokonuje zakupu na rynku wewnętrznym Unii Europejskiej, podczas gdy fizyczna wysyłka następuje z magazynów zlokalizowanych w krajach trzecich.

Podstępne Revenue, jakby mu na tym zależało, apeluje o skrajną czujność i drobiazgowe studiowanie regulaminów oraz weryfikację fizycznych adresów przedsiębiorstw przed sfinalizowaniem transakcji.

Nadchodzące tygodnie przyniosą prawdopodobnie falę rozczarowań, gigantycznych opóźnień w dostawach oraz paczek porzuconych w centrach celnych przez klientów, którzy odmówią zapłaty absurdalnie wysokich unijnych opłat. Nowe prawo zamiast stymulować europejską przedsiębiorczość, paraliżuje więc dotychczasowe kanały dystrybucji i destabilizuje sytuację finansową kluczowych krajowych operatorów logistycznych.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Markus Spiske on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version