Po miesiącach nieustannych podwyżek kierowcy wreszcie zobaczyli lekkie odbicie na tablicach cenowych stacji paliw. Najnowsze dane AA Ireland pokazują, że ceny benzyny i oleju napędowego spadły w maju po decyzji rządu o obniżeniu akcyzy. To pierwsza wyraźna ulga dla gospodarstw domowych i firm transportowych od początku roku, choć eksperci studzą optymizm, bo paliwo nadal pozostaje wyraźnie droższe niż przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie.
Średnia cena oleju napędowego wynosi obecnie 1,97 euro za litr. To spadek aż o 17 centów w porównaniu z poprzednim miesiącem. Benzyna kosztuje średnio 1,82 euro za litr, czyli o 9 centów mniej niż jeszcze kilka tygodni temu. Za tym ruchem stoi przede wszystkim interwencja rządu. W odpowiedzi na rosnącą presję ze strony rolników, przewoźników i przedsiębiorców zdecydowano o czasowym obniżeniu akcyzy na paliwa pędne. Już wcześniej, w marcu, obniżono również część podatku paliwowego.
AA Ireland przyznaje wprost, że działania rządu przyniosły „pożądany spadek cen na stacjach benzynowych”, jednak kierowcy nadal płacą znacznie więcej niż przed eskalacją konfliktu wokół Iranu. Jeszcze przed lutowymi napięciami geopolitycznymi litr paliwa kosztował około 1,72 euro.
I właśnie tutaj kończy się dobra wiadomość.
Choć ceny spadły, budżety gospodarstw domowych nadal są pod ogromną presją. Dla rodzin dojeżdżających codziennie do pracy, małych firm transportowych czy rolników każde tankowanie wciąż oznacza znacznie wyższe koszty niż jeszcze kilka miesięcy temu. Szczególnie dotkliwie odczuwają to kierowcy samochodów z silnikiem Diesla, którzy przez długi czas obserwowali ceny balansujące niebezpiecznie blisko granicy 2 euro za litr.
Przedstawiciele AA Ireland podkreślają, że obecny spadek może okazać się tylko chwilowym oddechem. Globalne rynki ropy pozostają wyjątkowo niestabilne, a ceny ropy Brent nadal reagują nerwowo na każdy geopolityczny wstrząs. Wystarczy kolejna eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie albo ograniczenie podaży surowca, by ceny ponownie poszybowały w górę.
W cieniu kryzysu paliwowego stabilniej wygląda sytuacja właścicieli samochodów elektrycznych. Koszty ładowania pozostają względnie przewidywalne i nie zmieniają się tak gwałtownie jak ceny paliw kopalnych. To jeden z powodów, dla których coraz więcej kierowców zaczyna patrzeć na elektromobilność nie jak na modę, ale finansową konieczność.
Reasumując, rynek paliw przypomina dziś jednak morze podczas sztormu, czyli chwilowe uspokojenie nie oznacza końca burzy. Kierowcy mogą odetchnąć, ale tylko na moment, bo przy obecnej sytuacji międzynarodowej cena paliwa nadal bardziej zależy od wydarzeń w Zatoce Perskiej niż od tego, co dzieje się przy kasie na lokalnej stacji.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Marek Studzinski on Unsplash

