Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Ukraińska studnia bez dna. Koszty zakwaterowania to dopiero początek rachunku za wsparcie dla uchodźców

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Szybka budowa osiedli modułowych miała być sprawną i humanitarną odpowiedzią na potrzebę schronienia dla osób uciekających przed wojną na Ukrainie. Rzeczywistość pogrążonej w kryzysie mieszkaniowym Irlandii pokazuje jednak, że proces ten przekształcił się w potężne obciążenie budżetowe, a same koszty zakwaterowania stanowią zaledwie wierzchołek góry lodowej państwowych wydatków.

Jeżeli przyjrzeć się twardym danym, wyłania się obraz systemowej niewydolności państwa, w którym środki publiczne płyną szerokim strumieniem na mieszkania dla uchodźców, zamiast na przemyślane rozwiązania, które wesprą zakwaterowanie i rosnącą bezdomność wśród własnych obywateli.

Symbolicznym wręcz przykładem tego zjawiska stał się kompleks w Clonmel w hrabstwie Tipperary. Na realizację 82 jednostek mieszkalnych przeznaczono tam 40 milionów euro. Jednak prawdziwy szok wywołują kwoty towarzyszące samej inwestycji. Na zabezpieczenie terenu przed aktami wandalizmu, podpaleniami oraz brutalnymi napaściami państwo wydało w ciągu niecałego roku aż 4,12 mln euro. Oznacza to, że sama ochrona jednego domku pochłonęła niemal 50 tysięcy euro, co stanowi blisko 10% wartości budowy pojedynczego obiektu.

Struktura tych wydatków pokazuje rozmach, z jaką nonszalancją rząd Micheála Martina szasta publicznymi pieniędzmi:

Tego rodzaju bilans rodzi ważne pytania o efektywność zarządzania państwem. Lokalny radny Michael Murphy słusznie zauważa, że opieka nad porządkiem publicznym i ochrona mienia leżą w gestii policji. Przeniesienie tego ciężaru na drogą, prywatną firmę ochroniarską obnaża słabość służb państwowych i rodzi uzasadnione wątpliwości, czy nadzorujący te procesy Departament Sprawiedliwości w ogóle kontroluje rozrastający się budżet.

Skala zjawiska staje się jeszcze bardziej widoczna w ujęciu ogólnokrajowym. Ogólny program szybkiej budowy domów modułowych objął 11 lokalizacji, tworząc 654 lokale dla ponad 2600 osób. Średni koszt ustawienia pojedynczego modułu sięgnął absurdalnej kwoty 436 tysięcy euro – z czego aż 271 tysięcy pochłonęło samo przygotowanie terenu i przyłączenie mediów. Podatnik ma więc prawo zapytać: skoro podstawowa infrastruktura lokalowa generuje tak gigantyczne koszty, ile w rzeczywistości kosztuje pełne utrzymanie tzw. uchodźców z Ukrainy?

Zakwaterowanie to przecież zaledwie wstęp do długiej listy stałych zobowiązań. Do kosztów murów i prywatnych ochroniarzy należy doliczyć przecież całodobową obsługę socjalną, świadczenia medyczne, wsparcie edukacyjne czy stałe dotowanie infrastruktury komunalnej. Kwota 4,1 miliona euro wydana na ochronę na jednym osiedlu w Tipperary nie uchroniła zresztą mieszkańców przed lękiem i wrogimi atakami, co poddaje w wątpliwość sensowność tak skonstruowanych procedur.

Do tego dochodzi brak pełnej przejrzystości i publikowania kompletnych zestawień obejmujących inne honoraria specjalistów, eksploatację czy późniejsze koszty operacyjne, co sprawia, że opinia publiczna widzi tylko fragment potężnego rachunku.

Państwo, zasłaniając się natomiast nadzwyczajną sytuacją i koniecznością szybkiego działania, wykreowało mechanizm generujący potężne koszty na każdym etapie. Czas najwyższy na pełne rozliczenie, ponieważ zarówno Irlandczykom, jak i wszystkim podatnikom, należy się jasna odpowiedź na pytanie, gdzie leży granica finansowej wydolności tego systemu i dlaczego ochrona samych budynków kosztuje więcej niż budowa wielu standardowych mieszkań.

*

W obliczu narastającego kryzysu mieszkaniowego i stałego wzrostu liczby osób dotkniętych bezdomnością, polityka dysponowania funduszami publicznymi wymaga, jak widać, gruntownej weryfikacji. Władze państwa stoją więc przed wyzwaniem uzasadnienia priorytetów budżetowych obywatelom i rezydentom, którzy na co dzień zmagają się z drastycznym wzrostem kosztów najmu oraz brakiem stabilności mieszkaniowej.

Przeznaczanie wielomilionowych nakładów na tymczasowe i niezwykle kosztowne formy wsparcia dla grup charakteryzujących się niskim stopniem integracji ze społecznością lokalną budzi uzasadnione kontrowersje. Sytuacja ta staje się szczególnie pilna w momencie, gdy systemowe programy rozwoju mieszkalnictwa komunalnego i socjalnego, a przeznaczone dla rodzin bezpośrednio zagrożonych wykluczeniem z powodu kryzysu czynszowego, cierpią na niedofinansowanie oraz przewlekłość procedur.

Utrzymywanie tak znacznej rozbieżności w finansowaniu poszczególnych sektorów osłabia spójność społeczną i rodzi pytania o efektywność strategii państwa wobec swoich stałych mieszkańców. Przejrzysta komunikacja ze strony rządowej, głównie na rzecz rozwoju stałej infrastruktury mieszkaniowej stanowią niezbędny krok w stronę odbudowy zaufania publicznego i skutecznego przeciwdziałania bezdomności.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Anastasiia Krutota on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version