Ukraińcy niemal 50 proc. budżetu wydają na żywność. Będą napędzać marki własne?

Napływ uchodźców do Polski może oznaczać dla sieci handlowych dodatkowy 1 mld zł sprzedaży miesięcznie – uważa Maciej Bartmiński, prezes i partner Market Side.

  • Polska zyskała około 2 mln nowych konsumentów, którzy kupują podstawowe produkty: żywność, czy artykuły kosmetyczne i higieniczne.
  • Sieci detaliczne nadal będą zwiększać sprzedaż mimo większej wstrzemięźliwości konsumentów w robieniu zakupów.
  • Marki własne nadal będą się umacniać. Wynika to wprost ze zmian w strukturze detalicznego handlu spożywczego w Polsce. Dodatkowo, wyższe koszty energii, wzrost stóp procentowych i inflacja drenują portfele Polaków.

Większa sprzedaż sieci

Jak zauważa Maciej Bartmiński, od rosyjskiej agresji liczba Ukraińców w Polsce zwiększyła się o około 2 miliony osób (przepływ netto, po uwzględnieniu osób wracających). Około 80% zostanie u nas do czasu zakończenia wojny.

– Na Ukrainie 48% wydatków gospodarstw domowych to żywność i napoje (dane ДССУ, odpowiednik GUS). To duży, odczuwalny impuls wzrostu sprzedaży, szacujemy go na 4% rynku, dodatkowy miliard złotych miesięcznie – mówi ekspert w rozmowie z dlahandlu.pl.

– Gros uchodźców to matki z dziećmi. Asortyment jakiego potrzebują można zobaczyć w dowolnym punkcie pomocowym. To podstawowe artykuły spożywcze, higieniczne i kosmetyczne, produkty dla dzieci. Sieci handlowe odczuły zwiększony popyt na te kategorie. Czy będzie to nadal spontaniczna pomoc mieszkańców, czy zakupy za fundusze rządowe, jest to znacząca kwota nowych wydatków – dodaje.

GUS podał w piątek, że sprzedaż detaliczna w cenach stałych w marcu 2022 r. była wyższa niż przed rokiem o 9,6% (wobec wzrostu o 15,2% w marcu 2021 r.). W porównaniu z lutym 2022 r. miał miejsce wzrost sprzedaży detalicznej o 16,4%.

Prezes Market Side uważa, że sieci detaliczne nadal będą zwiększać sprzedaż mimo większej wstrzemięźliwości konsumentów w robieniu zakupów.

– Nic nie wskazuje na spadek przychodów detalicznych sieci spożywczych. Wręcz przeciwnie, będą one rosły, zarówno nominalnie jak i realnie. Ludzie nie przestaną jeść. Według GUS tylko w styczniu-lutym bieżącego roku sprzedaż żywności, napojów i wyrobów tytoniowych była o 5,3% wyższa niż w styczniu-lutym 2021 roku, licząc w cenach stałych. To był okres jeszcze przed wybuchem wojny – mówi Maciej Bartmiński.

Przypomnijmy, tydzień temu GUS podał, iż Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w marcu 2022 r. wzrosły rdr o 11,0 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem ceny wzrosły o 3,3 proc.

W marcu ceny żywności wzrosły rok do roku o 9,2 proc., a w porównaniu do lutego wzrosły o 2,2 proc.

Marki własne będą się umacniać

Maciej Bartmiński zauważa, że konsumenci odczuwają dużą niepewność, zarówno wskutek wysokiej inflacji, jak i wojny na Ukrainie. To kolejna sytuacja rodząca obawy co do przyszłości po tym, jak dopiero co przeżywaliśmy kolejne lock-downy.

– Rosnącym obciążeniem dla wielu gospodarstw domowych są raty kredytowe. Pod koniec 2021 roku kredyty bankowe i poza-bankowe miało 15 milionów Polaków, na łączną kwotę ponad 700 mld złotych. 70% tej kwoty to kredyty mieszkaniowe, których nie da się szybciej spłacić, aby uniknąć wyższych kosztów. Wraz z inflacją drenuje to nasze portfele – mówi ekspert.

To jeden z powodów, dla których marki własne nadal będą się umacniać. Wynika to także ze zmian w strukturze detalicznego handlu spożywczego w Polsce. Spada liczba niezależnych sklepów ogólnospożywczych, wzmacnia się pozycja dyskontów.

– Marki własne rosną w wielu krajach, nie tylko u nas. Ogromny boom przeżywają obecnie w USA. Według raportu Stowarzyszenia Producentów Marek Własnych (PLMA), opartego o dane AC Nielsen, w 2020 roku marki własne miały w Polsce 31% udziału w uwzględnionych grupach produktowych. To poziom zbliżony do Czech czy Słowacji, ale znacznie niższy niż w Niemczech (43%), Wielkiej Brytanii (47,5%) czy Francji (38,5%) – wymienia Maciej Bartmiński.

– Z kolei GfK w oparciu o dane gospodarstw domowych podaje 19,3% udział marek własnych w całkowitej sprzedaży detalicznej FMCG w 2020 roku. Z prognozą znaczącego wzrostu – dodaje ekspert.

Jego zdaniem, marki własne mają jeszcze w Polsce duży potencjał. – Jesteśmy rynkiem upodobniającym się do niemieckiego, choć sklepy niezależne mają – i będą miały – znacznie większy udział – mówi.

Dyskonty na fali

W tej sytuacji na pewno zyskiwać będą dyskonty, są dominującym i nadal rosnącym formatem. Oferują one szeroki wachlarz produktów pod markami własnymi, które stanowią ponad 40% ich sprzedaży.

– Doskonale znają upodobania konsumentów i potrafią szybko reagować na zmiany. Odwołując się do danych Nielsena, w 2021 roku największy wzrost sprzedaży żywności odnotowały właśnie dyskonty, a największy spadek małe sklepy (do 40 mkw powierzchni handlowej) i hipermarkety – mówi Maciej Bartmiński.

DlaHandlu.pl

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Najlepszy album Scre
Wojtek Mazolewski: T
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська