Tysiące protestujących na ulicach Dublina

Stołeczne ulice wypełniły się w sobotnie popołudnie tysiącami osób, które protestowały przeciwko restrykcjom, jakie obowiązują ze względu na zdrowie publiczne, ale i wyrażano swój sprzeciw wobec szczepionkowych paszportów, które obowiązywać będą w czasie wizyt w pubach i restauracjach.

Manifestujący nieśli transparenty, na których wyrażali swój sprzeciw, a nad ich głowami powiewały trójkolorowe irlandzkie flagi, natomiast w tłumie dużo było rodzin z dziećmi, również z maluchami w wózkach. Protestujący reprezentowali, jak się wydaje cały przekrój irlandzkiego społeczeństwa, bo oprócz rdzennych mieszkańców wyspy byli tam reprezentanci mniejszości narodowych, w tym Polacy, a i widoczne były osoby w różnym wieku.

Swoją obecność na proteście zaznaczyła też Garda, a policjanci stawili się silną grupą, która miała chronić oraz pilnować porządku na trasie przemarszu z Custom House przez O’Connell Street aż do Leinster House.

Protest zakończył się ok. godziny 18:00, stwierdziła rzeczniczka irlandzkiej policji, a podczas marszu, nie odnotowano żadnych poważnych incydentów. Policjanci, aby zapewnić protestującym bezpieczeństwo, zamknęli część ulic na trasie przemarszu, a jednocześnie skierowali ruch kołowy w mieście w inne rejony centrum, by dodatkowo zwiększyć poczucie bezpieczeństwa protestujących, brzmiał oficjalny komunikat. To jednak nie do końca się udało naszej dzielnej Gardzie, bo część kierowców, która zatrzymana została, by umożliwić przemarsz, wspomagała i popierała protestujących klaksonami swoich samochodów.

W tłumie dało się usłyszeć skandowane słowo „WOLNOŚĆ”, „medyczny apartheid”, „moje ciało, mój wybór” i „twoje dzieci będą następne”. Było tam też wiele flag narodowych, w tym amerykańskie i polskie. Tu też ciekawostka, bo protest wsparli piraci, przynajmniej tak można wnosić po fladze, gdyż i ten atrybut morskich złodziejaszków, powiewał nad głowami maszerujących.

Uczestnicy dublińskiego protestu, który zbiegł się w czasie z podobnymi organizowanymi w Londynie, Paryżu i Sydney, nie nosili na twarzach masek, odrzucając je, jako element zniewolenia. Podczas happeningu panowała atmosfera iście festiwalowa, przerywana wypowiedziami mówców, a ci, czasami nawet w bardzo intensywnej formie, przedstawiali swoje racje. Wzywano również do szerszego oporu przeciwko ograniczeniom, jakie na społeczeństwo Irlandii nakłada gabinet, co bardzo podobało się uczestnikom marszu.

Swoich pięciu minut doczekał się też prezydent Michael Daniel Higgins, któremu przypomniano, że to on mógł powstrzymać dzianie rządu, ale podpisał ustawę, która dzieli społeczeństwo. Wiele gorzkich słów padło też pod adresem mediów, a jeden z mówców, stwierdził, że „zdradzieckie media” winne są całej sytuacji, bo sprzedały się i działają ręka w rękę z rządzącymi.

Bogdan Feręc

Źr: The Irish Times

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Na szukaniu miejsc d
Restauratorzy obawia
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська