Wizerunek Irlandii jako sielskiego, zielonego azylu, w którym czas płynie wolniej, a gościnność jest towarem eksportowym, zaczyna pękać. Choć oficjalne rządowe statystyki i międzynarodowe rankingi wciąż plasują ten kraj w czołówce najbezpieczniejszych miejsc na świecie, to rzeczywistość uwieczniana na nagraniach w mediach społecznościowych oraz doniesienia prasowe malują zgoła odmienny obraz.
Coraz częściej pojawiają się głosy – zarówno ze strony opinii publicznej, jak i lokalnych polityków, że Szmaragdowa Wyspa zmaga się z głębokim kryzysem bezpieczeństwa publicznego.
Tragedia w Killarney i polityczny wstrząs
Impulsem do ponownego otwarcia tej bolesnej debaty stała się niedawna tragedia w malowniczym Killarney w hrabstwie Kerry. Brutalne morderstwo amerykańskiej obywatelki Jamey Carney zszokowało opinię publiczną po obu stronach Atlantyku. Podejrzany o dokonanie tego czynu jej partner 28-letni Ahmad al-Saqar uciekł z kraju i został zatrzymany dopiero w rodzinnej Jordanii.
Wydarzenie to wywołało natychmiastową reakcję polityczną. Radny Dublina reprezentujący okręg Ballymun-Finglas Gavin Pepper w wywiadzie dla amerykańskiej stacji Fox News wystosował dramatyczny apel do turystów:
„Mój apel do obywateli amerykańskich, którzy to oglądają: nie przyjeżdżajcie do Irlandii. To nie jest bezpieczne. Jak można uważać Irlandię za kraj bezpieczny, skoro nie ujawnia się nawet tożsamości osoby poszukiwanej w związku ze śmiercią jednego z waszych obywateli? Nie jestem tym zszokowany. Nie jestem tym zaskoczony. Właściwie doszło do tego etapu, że to po prostu kolejny dzień w Irlandii. Tak źle jest w Irlandii”.
Wypowiedź ta spotkała się z natychmiastową i ostrą krytyką ze strony rządu. Podsekretarz stanu ds. zagranicznych Neale Richmond nazwał słowa Peppera „zdumiewającymi” i oskarżył go o celowe oczernianie ojczyzny dla celów politycznych. Richmond argumentował, że Irlandię w ubiegłym roku odwiedziło 1,5 miliona gości z Ameryki Północnej, a sam kraj zajmuje drugie miejsce w Globalnym Indeksie Pokoju oraz niezmiennie plasuje się w pierwszej dziesiątce zestawień ONZ pod względem praworządności i niskiej przestępczości.
Kto ma rację? Niepokojące incydenty z ostatnich miesięcy
Choć przedstawiciele rządu oraz organizacje takie jak Fáilte Ireland, która aktywnie finansuje infolinię Tourist SOS wspierającą ofiary przestępstw, przekonują o stabilności państwa, ostatnie dwa miesiące przyniosły serię zdarzeń, które mocno nadszarpnęły to poczucie bezpieczeństwa.
Oto tylko pięć, ale kluczowych incydentów z ostatnich tygodni, które pokazują, że obawy mieszkańców i przyjezdnych, a nawet radnego, nie są bezpodstawne:
- Zabójstwo Jamey Carney (Killarney): Brutalny mord na obywatelce USA w dotychczas spokojnym regionie turystycznym. Sprawa ta obnażyła luki w procedurach granicznych i pościgowych, jako że główny podejrzany zdołał opuścić terytorium państwa przed zatrzymaniem.
- Brutalny atak na turystów w centrum Dublina (O’Connell Street): Grupa nastolatków dotkliwie pobiła i okradła zagranicznych gości w biały dzień na głównej arterii stolicy. Zdarzenie to na nowo wywołało dyskusję o braku wystarczającej liczby patroli policji w kluczowych punktach miasta.
- Wielokrotne pchnięcie nożem w Cork: W biały dzień na jednej z ruchliwych ulic handlowych doszło do starcia między młodymi ludźmi, w którego wyniku ciężko ranny został nastolatek. Incydent ten potwierdza rosnący problem przestępczości z użyciem ostrych narzędzi w irlandzkich miastach.
- Seryjne, agresywne włamania w hrabstwie Galway: Zorganizowana grupa przestępcza dokonała serii brutalnych napadów na domy jednorodzinne na obszarach wiejskich. Ofiarami padli głównie starsi, bezbronni ludzie, co wywołało falę strachu w lokalnych społecznościach pozbawionych stałych posterunków policji.
- Zamieszki i podpalenia w Dublinie podczas protestów antyimigranckich: Akty wandalizmu, niszczenie mienia publicznego oraz fizyczne starcia z funkcjonariuszami policji pokazały rosnące napięcia społeczne, które bezpośrednio zagrażają porządkowi publicznemu w stolicy.
Komentarz: Dlaczego Irlandia wydaje się coraz mniej bezpieczna?
W zderzeniu ze statystykami, które wciąż lokują Irlandię w bezpiecznej awangardzie Europy, codzienne doświadczenia mieszkańców mogą wydawać się sprzeczne z danymi, jakimi zasłaniają się rządzący. Dlaczego zatem społeczeństwo ma poczucie postępującego chaosu?
Kluczem do zrozumienia tego fenomenu jest specyfika współczesnego obiegu informacji. Prasa oraz portale społecznościowe niemal natychmiastowo i ze szczegółami relacjonują każde poważniejsze zabójstwo, napaść czy brutalny napad. W relatywnie małym kraju, jakim jest Irlandia, każde takie zdarzenie rezonuje z ogromną siłą, budując atmosferę permanentnego zagrożenia.
Nie bez znaczenia pozostaje również widoczny kryzys kadrowy w szeregach An Gharda Síochána. Brak fizycznej obecności funkcjonariuszy na ulicach tworzy próżnię, którą coraz śmielej zagospodarowują grupy aspołeczne oraz młodociani przestępcy, niekiedy rekrutujący się ze społeczności migranckich, a czujący się tu bezkarnie. Choć statystycznie prawdopodobieństwo padnięcia ofiarą ciężkiego przestępstwa pozostaje niskie, to psychologiczny koszt braku poczucia bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej jest dla mieszkańców Irlandii aż nazbyt realny.
Z tego m.in. powodu, rząd nie powinien krytykować ani radnego, ani też osób, które publicznie wyrażają opinię, że Irlandia nie wydaje się już bezpieczna, a zająć się eliminowaniem zagrożeń.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Jason Dent on Unsplash

