Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Trzech gigantów i jeden budżet. Jak Irlandia postawiła państwowe finanse na wąskiej półce

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Rekordowe wpływy z podatku CIT, niemal 33 mld euro w ubiegłym roku, nadwyżki budżetowe, fundusze rezerwowe, czyli stabilność, ale tylko na papierze, bo w rzeczywistości to konstrukcja oparta na trzech filarach i jeśli któryś pęknie, drgania odczuje całe państwo.

Nowe badania Irlandzkiej Rady Doradczej ds. Podatków pokazują skalę koncentracji w 2024 r., a wówczas trzy największe firmy zapłaciły 46 proc. całego podatku od osób prawnych, więc około 13 mld euro. Dla porównania jeszcze kilka lat temu „wielka trójka” odpowiadała za mniej więcej jedną trzecią wpływów, co obecnie oznacza, że zależność rośnie, a dywersyfikacja maleje. Rada nie wskazuje nazw, ale rynek nie ma złudzeń. Wśród kluczowych płatników są najpewniej Apple, Microsoft oraz amerykański producent farmaceutyczny Eli Lilly, który w Irlandii wytwarza substancje czynne do globalnych hitów, leków na cukrzycę i odchudzanie, takich jak Mounjaro i Zepbound.

Dwie największe firmy technologiczne miały zapłacić łącznie niemal 11 mld euro – blisko 40 proc. całej kwoty CIT. To poziom koncentracji, który w normalnym przedsiębiorstwie wywołałby nerwowe spotkanie zarządu z działem ryzyka.

Jeszcze niedawno w pierwszej trójce był także Pfizer, napędzany eksportem szczepionek przeciw COVID-19. Gwałtowny spadek zysków po pandemii pokazał jednak nagą prawdę, kiedy globalny produkt przestaje być złotą żyłą, irlandzkie wpływy podatkowe potrafią w jednej chwili stracić impet. Jedna zmiana w globalnym cyklu – i budżet dostaje zadyszki.

Podatek CIT niemal podwoił się między 2021 a 2024 rokiem, a to nie efekt cudownego rozmnożenia firm, lecz eksplozji zysków u kilku gigantów. Irlandia stała się kluczową bazą produkcyjną dla sektora big tech i farmacji. W przypadku leków odchudzających i przeciwcukrzycowych doszło do trwałego zwiększenia mocy produkcyjnych, co może oznaczać długoterminowy wzrost eksportu, ale „może” to słowo, którego nie powinno się wpisywać w fundamenty finansów publicznych.

Rada Fiskalna ostrzega wprost, że oparcie wzrostu dochodów na dwóch największych firmach technologicznych świata niesie poważne ryzyko. Na poziomie pojedynczej korporacji wystarczy kilka czynników, więc słabsza sprzedaż nowego produktu, zmiana regulacji, konflikt handlowy, błąd strategiczny w inwestycjach w sztuczną inteligencję i zyski topnieją szybciej niż entuzjazm inwestorów po nieudanej premierze. Giganci technologiczni inwestują dziś miliardy w AI, zakładając, że przyniesie ona spektakularne stopy zwrotu. Nie można jednak wykluczyć, że bańki zaczęły rosnąć w ciszy i pękną z hukiem, a wówczas irlandzki budżet, uzależniony od ich wyników, stanie się zakładnikiem globalnych nastrojów rynkowych i strategii kilku zarządów w Dolinie Krzemowej.

Owszem, od 2026 r. wyższa 15-proc. stawka dla największych korporacji może jeszcze podnieść wpływy, tyle że wyższa stawka od wąskiej bazy to nadal wąska baza. Jeżeli trzy firmy odpowiadają za niemal połowę przychodów z kluczowego podatku, państwo funkcjonuje jak inwestor, który trzyma cały portfel w trzech akcjach i mówi, że to „długoterminowa strategia”.

Irlandia przez lata budowała swój model na przyciąganiu międzynarodowych korporacji. To był świadomy wybór, czyli niskie podatki, stabilne prawo, dostęp do rynku UE. Model zadziałał spektakularnie. Problem polega na tym, że im większy sukces, tym większa pokusa, by uwierzyć w jego trwałość, ale finanse publiczne nie lubią wiary, lubią dywersyfikację.

Dziś wszystko wygląda dobrze, bo popyt na produkty Apple i Microsoft pozostaje wysoki, sprzedaż leków Eli Lilly rośnie, eksport kwitnie, ale wystarczy wyobrazić sobie scenariusz, w którym jedna z firm przenosi część zysków do innej jurysdykcji, druga wpada w regulacyjne turbulencje, a trzecia doświadcza spadku globalnej sprzedaży. Budżet państwa traci wówczas miliardy w ciągu roku, a wtedy to nie jest katastroficzna fantazja, bo zwykła matematyka.

Irlandia stoi więc przed problemem i jest jednym z największych beneficjentów globalizacji oraz jednocześnie jednym z państw, najbardziej narażonych na jej kaprysy. Trzech gigantów potrafi wywindować kraj na szczyt tabel nadwyżek. Jednak ci sami mogą sprawić, że liczby zaczną wyglądać znacznie mniej imponująco.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Stock Birken on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version