Trudne chwile Wielkiej Brytanii

Wtorek będzie najważniejszym dniem w nowoczesnej historii Wielkiej Brytanii, bo wtedy właśnie Westminster zagłosuje za przyjęciem lub odrzuceniem umowy, którą z Unią Europejską wynegocjowała szefowa tamtejszego rządu Theresa May.

Debata w tej sprawie rozpoczęła się już dzisiaj i jak można było się wcześniej spodziewać, parlamentarzyści ponownie przerzucali się znanymi już argumentami, a i nie szczędzili słów krytyki premier May.

Potyczki słowne, jakie prowadzić będzie Westminster w sprawie Brexitu potrwają jeszcze cztery dni, a kulminacją stanie się głosowanie zaplanowane na 15 stycznia tego roku.

Obecnie ścierają się w brytyjskiej Izbie Gmin dwa obozy, które na sprawę wyjścia z Unii Europejskiej patrzą w dwojaki sposób, a co ciekawe, jedna ze stron uważa, że umowa wynegocjowana w Brukseli jest do przyjęcia i można nazwać ją kompromisową, bo pozwala zachować Brytyjczykom twarz, a przeciwnicy rozwiązań są zdania, iż rzuca Koronę na kolana, więc powinno się ją wrzucić do kosza i wyjść z Unii Europejskiej, niestety nie po angielsku, ale trzaskając za sobą drzwiami.

Przykre jest, patrząc na przeciwników przyjęcia umowy, że właściwie zdają się nie zauważać konsekwencji takiego kroku, bo przecież opuszczenie UE w sposób nazywany twardym, anuluje wszelkie umowy gospodarcze na linii Unia Europejska – Wielka Brytania. To oczywiście postępowanie stricte polityczne, bo gdyby obecnie zapytać Brytyjczyków, czy takie jest ich zdanie, to większość odpowie, iż chce pozostania w unijnych strukturach, widząc zagrożenia, jakie wywołane zostały przez Davida Camerona, któremu wtórował ówcześnie Nigel Farage.

Skoro jesteśmy już u źródła Brexitu, przypomnieć warto, że zdyskredytowani politycy po wywołaniu brexitowej burzy, podwinęli polityczne ogony i właściwie zniknęli z życia politycznego. Nigel Farage, co można było obserwować już kilka miesięcy temu, jako polityczny awanturnik, po udanej próbie zaciemnienia obrazu sytuacji w kwestii Unii Europejskiej, a ta miała wpływ na wynik głosowania, próbuje wpływać na irlandzką opinię publiczną, wspierając ruch antyeuropejski na naszej wyspie.

Wróćmy jednak do westminsterskiej debaty, a tę poprzedziły próby Theresy May, która chciała, aby Unia Europejska zgodziła się na zmiany w podpisanej już umowie, co pomogłoby w przekonaniu krytyków do poparcia porozumienia. Najwięcej kontrowersji sprawia granica na irlandzkiej wyspie, więc i stosunki handlowe pomiędzy Irlandią Północną a Republiką Irlandii. Politycy, o czym można było przekonać się w ostatnich dniach, nie wsłuchują się też w głosy elektoratu, przynajmniej tego z Irlandii Północnej, bo tam, przedstawiciele biznesu otwarcie mówią, że chcą wolnego handlu z Republiką oraz Unią Europejską.

Teraz dochodzimy do wyniku głosowania, a przypomnijmy, że to odbędzie się w przyszły wtorek i o ile przebiegnie po myśli Downing Street, to sprawę mamy załatwioną, więc na dobrą sprawę wszystko po 29 marca 2019 roku pozostanie właściwie bez zmian, przynajmniej przez jakiś czas.

Jeżeli jednak w głosowaniu Izba Gmin odrzuci przedłożoną umowę, to Theresa May zaczyna mieć poważny problem, bo czasu na reakcję pozostanie jej niewiele, by wprowadzić w życie jakiś plan „B”.

Planem „B” może być np. kolejne głosowanie w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej, do czego nawiasem mówiąc, namawia szefową Partii Konserwatywnej część jej środowiska, w tym wysocy członkowie partii.

Kolejnym rozwiązaniem może być wycofanie się z Artykułu 50, więc anulowanie wszelkich ustaleń, co pozwoli Wielkiej Brytanii, pozostać w strukturach, podobnie jak niesmak, po dwóch latach przygotowań do opuszczenia Unii Europejskiej.

Nie jest też wykluczone, o czym z kolei mówią źródła dyplomatyczne, że Theresa May po przegranym głosowaniu, poprosi o odroczenie wyjścia z Unii Europejskiej, chociaż próba takiego rozwiązania, może spotkać się ze stanowczą odmową UE, czemu nie będzie można się dziwić. Gwoli ścisłości dodać należy, że rozmowy w tej sprawie miały być już przeprowadzone, jednak ani Bruksela, ani Londyn, nie podają żadnych szczegółów, na które nałożono jakoby embargo informacyjne. Wszelkie informacje, jakie pojawiają się w tej sprawie, można więc uznać za dziennikarskie spekulacje, bo prawdę o rozmowach, zna zaledwie kilka osób.

Doniesieniom o rozmowach w Brukseli zaprzeczył sekretarz ds. Brexitu Wielkiej Brytanii Stephen Barclay, który stwierdził, że „przekaz prasowy, nie jest oficjalnym stanowiskiem rządu”.

Niezależnie od tego, jakie wiadomości docierać będą do nas w najbliższych dniach, o rozwiązaniu kwestii brexitowej dowiemy się już we wtorek.

Bogdan Feręc

Źr: AFP

Podziel się z innymi:
Polka zamordowana si
MNIEJ PRZESTĘPSTW K

Translate »