Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Tomasz Iwan: Trudno jest znaleźć restaurację z dobrym menu opartym na produktach ściąganych specjalnie z Włoch. Chętnie testuję więc nowe lokale

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Były reprezentant Polski zwraca uwagę na to, że w czasach, gdy restauracje oferujące kuchnię włoską można znaleźć niemal wszędzie, kluczowe staje się nie samo nawiązanie do włoskich smaków, lecz jakość składników i wierność oryginalnym recepturom. Tomasz Iwan nie ukrywa, że od czasu do czasu lubi zjeść dobrą pizzę lub odpowiednio przyrządzony makaron. Bliskie są mu włoskie klimaty, z przyjemnością odpoczywa na południu Europy i delektuje się miejscowymi przysmakami, jednak w te wakacje wybiera się na Wschód.

Popularność lokali stawiających na produkty sprowadzane bezpośrednio z Włoch pokazuje, że konsumenci coraz częściej poszukują prawdziwych doświadczeń kulinarnych, a nie jedynie ich uproszczonych wersji.

– Lubię włoską kuchnię, Włosi znani są z wielu dobrych rzeczy, między innymi z jedzenia. Włoskich restauracji jest chyba najwięcej na świecie, natomiast uważam, że znaleźć lokal z naprawdę dobrym menu opartym na produktach ściąganych specjalnie z Włoch jest niezwykle trudno – mówi agencji Newseria Tomasz Iwan.

Były piłkarz uczestniczył w otwarciu kolejnej restauracji pod szyldem marki L’Osteria. Lokal mieści się w Elektrowni Powiśle i ten wybór nie jest przypadkowy. To przestrzeń, w której historia spotyka się z nowoczesnym stylem życia, a biznes, design i gastronomia naturalnie wpisują się w rytm miasta. Jest to więc idealne miejsce dla marki zbudowanej wokół atmosfery, otwartości i włoskiego sposobu celebrowania życia.

– Myślę, że będę tutaj często zaglądał. Chociaż nie ma co ukrywać, że najlepsze włoskie jedzenie jest we Włoszech, tam pizza smakuje zupełnie inaczej, a inaczej tutaj, aczkolwiek wiele sobie obiecuję po tym miejscu – mówi.

Co prawda zdaje on sobie sprawę z tego, że włoska kuchnia ma dużo kalorii, ale jak podkreśla – raz na jakiś czas można zapomnieć o ich liczeniu, a skupić się na smaku.

– Na pewno włoska kuchnia kojarzy się z kaloriami, ale też w życiu sportowca są takie momenty, kiedy na te kalorie można sobie pozwolić. Większość sportowców, których znam, lubi od czasu do czasu zrobić przerwę od sportowego jedzenia i pozwolić sobie na odrobinę rozpusty. Ale też z drugiej strony makarony są bardzo wskazane przed meczem, kiedy czeka nas duży wysiłek, więc w jadłospisie piłkarza one występują, więc paradoksalnie jest tu wiele wspólnego – mówi.

Tomasz Iwan wspomina, że kiedy jeszcze był czynnym sportowcem, nie unikał również innego włoskiego przysmaku – pizzy.

– Pizza w szatni piłkarskiej pojawiała się często, ale po meczu, kiedy można było sobie pozwolić na troszkę zapomnienia o diecie. Bywały nieraz takie momenty, pamiętam z kariery, że po meczu do szatni wjeżdżało 20–50 pizz i była prawdziwa uczta. Natomiast makarony, węglowodany w dniu meczowym są praktycznie obowiązkowo, żeby przed rozgrywką mieć dużo energii – mówi.

Były sportowiec przyznaje, że ma duży sentyment do Włoch. Są one postrzegane przez niego nie tylko jako atrakcyjny kierunek turystyczny czy kulinarna inspiracja, ale także jako symbol stylu życia opartego na celebracji codzienności, bliskości ludzi i czerpaniu przyjemności z prostych rzeczy.

– Z racji tego, że jestem już emerytowanym sportowcem i mam trochę więcej czasu, to bardzo lubię się urlopować. Teraz obieram kierunki azjatyckie, ale we Włoszech byłem już w wielu miejscach i na wielu wyspach. Włoskie winko inaczej smakuje, gdy siedzimy sobie tam, w tamtym klimacie, aniżeli u nas w kraju – dodaje.

Newseria

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version