To nie musi być koniec Bord na Móna

W ubiegłym roku firma zajmująca się wydobyciem i sprzedażą torfu ogłosiła, iż ma poważne kłopoty finansowe, a co się z tym wiąże, zmuszona jest do zwolnienia ponad 430 pracowników.

Od tego czasu poszukiwano planu naprawczego, a ten, możliwe, że właśnie się pojawił, bo po pierwsze Bord na Móna dysponuje pokaźną siłą roboczą, a i ma całkiem dużo terenów, które można wykorzystać.

Plan jest prosty i szefostwo firmy spotkało się już z ministrem stanu ds. zasobów naturalnych Seanem Canneyem, by omówić swoją propozycję. Prawdą jest, że sam minister, jak i resort zainteresowany jest propozycją Bord na Móna, gdyż odpowiada ona na potrzeby kraju, a ten poszukiwał i w niedalekiej przyszłości chciałby mieć własne plantacje marihuany, która następnie przerabiana będzie na środki medyczne.

Bord na Móna wykorzystując tereny, których jest właścicielem, może założyć takie plantacje, by następnie dostarczać ziele do zakładów przerabiających marihuanę na leki. Dodać należy, iż ziemia pod plantacje, powinna spełniać pewne wymagania rośliny, a torfowiska, wydają się doskonałą podstawą do jej produkcji. Jak mówią specjaliści botanicy, konopie indyjskie, wymagają stosunkowo żyznego podłoża, ale i wilgotnego, jednak doskonale przepuszczającego nadmiar wody, a takim są gleby torfowe.

Tu właśnie Bord na Móna upatruje ratunku dla swojej upadającej działalności i chce w najkrótszym możliwym czasie rozpocząć produkcję.

Oczywiście przed założeniem plantacji potrzebna będzie zmiana prawa, a przynajmniej specjalne zezwolenie ministerstwa na rozpoczęcie takiej działalności, ale też pewne inwestycje. Z całą pewnością nowe, na początku eksperymentalne plantacje konopi muszą być dobrze zabezpieczone przed potencjalnymi złodziejaszkami, ale i wymagają wybudowania osłon, a te chronić będą rośliny przed nadmiarem wiatru. Konopie indyjskie to rośliny dosyć wrażliwe na wiatr, a przy tym ich łodygi są łamliwe, więc silniejszy wiatr, może spowodować wiele strat, a tego należy unikać, aby produkcja był opłacalna.  

Propozycja Bord na Móna jest obecnie na etapie projektu, jednak Ministerstwo Zasobów Naturalnych, z dużą ciekawością przygląda się takiemu rozwiązaniu i już teraz stwierdza, iż o ile szczegółowy plan będzie gwarantował bezpieczeństwo i opłacalność produkcji, wyrazi aprobatę i wesprze działania firmy w tym zakresie.

Obecnie Irlandia, ponieważ nie ma jeszcze własnych zakładów do produkcji leków z marihuany, sprawdzi możliwości sprzedaży jej na rynki zewnętrzne, jednak, jak zaznaczono, sprawa nie wygląda tak prosto, jakby się to mogło wydawać. Potrzebne są całkiem nowe regulacje prawne, a i szereg środków nadzoru oraz ścisła współpraca z laboratoriami, a te będą sprawować nadzór kontrolny nad jakością półproduktu.

Z przekonaniem można jednak powiedzieć, o czym już kilka miesięcy temu wspominali irlandzcy naukowcy, kraj ma doskonałe warunki glebowe dla rozwijania tej gałęzi przemysłu, a i w krótkim czasie może stać się europejskim potentatem w produkcji konopi indyjskich z przeznaczeniem medycznym. Czyli teraz wszystko zależy od polityków, którzy powinni szybko zmienić prawo i znaleźć odbiorców, bo wydaje się, że producenta już mamy.

Bogdan Feręc

Źr: Bord na Móna/Dept. of Natural Resources

Znajdź nas:

Polkowiccy dzielnico
Translate »
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn