To nie będzie masowy powrót do pracy, czyli ostanie godziny znanej nam ludzkości

Zacznijmy od danych Central Statistics Office, które przeprowadziło badania i stwierdziło, że pandemia koronawirusa, miała wpływ na 47% osób aktywnych zawodowo.

To prawie połowa z zatrudnionych przed pandemią 2,2 milionów osób, więc lekką ręką licząc, milion mieszkańców Irlandii, powinno przygotować się na zmiany i to całkiem poważne, bo po ogłoszeniu końca wirusowego kryzysu, nie wszystko wróci do stanu poprzedniego, a przynajmniej nie od razu. Zmiana dotyczy głównie modelu biznesowego, jakim do niedawna kierowały się firmy, a coraz więcej z nich, wdraża lub przygotowuje się do wdrożenia pracy hybrydowej albo zdalnej.

Co może zainteresować niektórych wcześniej zatrudnionych na etatach nocnych, są już przedsiębiorstwa, które zaczęły informować Departament Spraw Socjalnych i Przedsiębiorczości, że albo mocno ograniczą pracę trzeciej zmiany, albo w ogóle jej nie uruchomią w pierwszych miesiącach po zakończeniu pandemii.

Największych zmian mogą spodziewać się jednak pracownicy tzw. umysłowi, więc ci, którzy pracowali w biurach i siedzieli przed ekranami komputerów, bo to właśnie tej grupie zawodowej najczęściej, proponować się będzie przejście do pracy zdalnej, więc wykonywanej z domu. Idąc dalej, czyli do pracy hybrydowej, a o tej także mówi się bardzo często, to rozwiązanie, w mojej ocenie, tymczasowe, bo nie daje one firmie właściwie niczego, gdyż koszty prowadzenia działalności, pozostają na podobnym do wcześniejszego poziomie. Chodzi tu o utrzymanie powierzchni biurowej, a nie o to idzie, by nadal płacić za lokale, które np. w połowie stać będą puste. OK., wiele firm zmniejszy wynajmowane biura, co ograniczy wydatki związane z czynszem, ale powiedzmy to sobie otwarcie, większość firm komputerowych, doradczych i o podobnym profilu, nie musi mieć stałych siedzib, a o ile w ogóle kiedyś taka stanie się potrzebna, to i tak tańszym rozwiązaniem będzie czasowe wynajęcie sali konferencyjnej, niż płacenie comiesięcznego czynszu.

W społeczeństwie są też pracownicy fabryk i zakładów produkcyjnych, a i ich może dotykać nowe, które pojawi się za jakiś czas, bo i tu nie ma pewności, czy będzie tak, jak było wcześniej. Ograniczenie godzin pracy, ograniczenie spotkań pomiędzy pracownikami podczas przerw, to też planowana norma, a u podstaw tego rozwiązania legły jakoby kwestie zdrowotne. Zniknąć mogą spotkania i narady produkcyjne „face to face”, bo te, przeniosą się do świata wirtualnego, co nawiasem mówiąc, spodobało się już teraz wielu korporacjom. Nie jest wykluczone, a to też nie jest żart, firmy mogą wprowadzić nowe zasady podróżowania do pracy, bo już pojawiają się propozycje konsorcjów, aby zatrudnione przez nich osoby, nie korzystały podczas drogi do pracy ze wspólnego środka komunikacji, w domyśle samochodu. Na marginesie dodam, że to w ramach walki ze zmianami klimatycznymi. Co mnie osobiście rozśmieszyło, w nowej propozycji dojazdów do miejsca zatrudnienia, nie stawia się barier przed podróżami z wykorzystaniem transportu publicznego, więc czystą głupotą jest, zakaz vel potencjalny zakaz, jazdy do pracy przez kilka osób jednym samochodem.

Ograniczenie ilości godzin pracy to też nie jest pomysł nowy, a tu, jako argument przedstawia się, szybką likwidację bezrobocia na świecie. Boksy izolacyjne, dla osób, u których zaobserwuje się jakiekolwiek objawy choroby, a i odizolowane przestrzenie biurowe, więc inne, niż spotyka się obecnie. W tej ostatniej sprawie zastanawia mnie jedno, więc wentylacja, bo tej, nie będzie się przygotowywać oddzielnie dla każdego ze stanowisk, czyli…, kolejna głupota i wymysł dla odizolowania od siebie jednostek.

Co ciekawe, Whitaker Institute i NUI Galway zapytało 5000 respondentów, w jaki sposób chcieliby pracować po pandemii, a ogółem 94% odpowiedziało, iż bardziej odpowiadałaby im praca zdalna. 54% z tej grupy zdalnie chce pracować kilka razy w tygodniu, a 13% kilka razy w miesiącu.

W Irlandii, ale nie tylko tutaj, bo i w Europie oraz na świecie, pozostaną zawody, których jeszcze teraz, nie da się wykonywać zdalnie, jednak i tu nie należy przyjmować za pewnik, że tak pozostanie. W planach koncernów widać już kierunki ich przyszłych działań, a pierwsze jaskółki są nawet w Irlandii, bo sklepy bezobsługowe i dostarczanie zakupów dronami, nie jest całkowitą nowością. Taki model handlu ma być rozwijany, więc w niedalekiej przyszłości, skończy się myszkowanie po sklepach, bo te, potencjalnie, działać będą, wyłącznie, jako magazyny.

Przyszłość z filmów science-fiction? Ooo, nie. To tworzący się nowy ład na świecie, ale czy tak naprawdę, właśnie tego chcemy? Może i nie jestem już najmłodszy, może i jestem tradycjonalistą, może i w pewien sposób obawiam się takich nowinek w naszym życiu, ale o ile to już musi się stać, bo nazwane zostanie ewolucją, niech dzieje się, kiedy mnie już na tym padole łez nie będzie.

Oczami wyobraźni widzę jeszcze jedno, bo rewolucję. Opór społeczny, zdławiony przez pandemię, zaczyna się z wolna odradzać i odbudowywać, a o ile rządy zbyt szybko zaczną iść w kierunku „nowego”, światową rewolucję będą miały szybciej, niż są w stanie to sobie wyobrazić.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij
Odliczanie do Euro
Cień Smoleńska. Ro
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian