To nie będzie dobry czas

Najbliższe miesiące dadzą się we znaki dużej części mieszkańców Irlandii, ale nie tylko im, bo tak dziać/dzieje się w całej Europie.

Kiedy Europa otwiera się po pandemicznej przerwie, uruchamiane są zakłady pracy, wracają do życia firmy usługowe, a i wszyscy odzyskują nadzieję na lepsze jutro, pojawiają się informacje, które z całą pewnością nie będą wpływały na dobre samopoczucie ludzi pozostających nadal bez pracy.

W Irlandii dużo mówi się o programach pomocowych dla firm, by te mogły zachować płynność finansową, a jednocześnie o impulsach, jakie będą pomocne w odbudowie kraju.

Niestety w parze z zapowiedziami rządu, nie idą deklaracje największych pracodawców, bo ci wciąż sugerują nadchodzące zmiany, czyli redukcje etatów. Do takich decyzji skłania przedsiębiorców sytuacja gospodarcza, która miała wyglądać po pandemii nieco inaczej, ale chociaż wiele osób wróciło już do pracy, to nie ma sygnałów o wzroście sprzedaży detalicznej, a i nowych zamówień jest, jak na lekarstwo.

W tym ostatnim przypadku chodzi głównie o firmy małe i średnie, bo te, o ile zajmą się realizacją wcześniejszych zamówień, to bez nowych, nie przetrwają dłuższego okresu. Jeżeli natomiast przyjrzymy się firmom dużym, te z kolei, zaczęły szukać możliwości obniżenia kosztów, więc zapowiadają obecnie redukcje zatrudnienia.

Takie deklaracje, o ile zostaną zrealizowane, już teraz pokazują, że druga połowa roku, może być bardzo trudna pod względem zatrudnienia, a i pozostania na rynku wielu firm. Wydaje się więc, że stopa bezrobocia będzie wysoka i przekroczy znacznie planowaną przez rząd, a na koniec roku bezrobotnych miałoby być w Irlandii od 10 do 12 procent.

W mojej ocenie, o czym mówiłem już wcześniej, bezrobocie na koniec roku będzie trochę wyższe, a zamknie się wynikiem powyżej 15%.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij...
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish