Taka opozycja, to jak brak opozycji

Nie zapowiada się, żeby Prawo i Sprawiedliwość straciło zakupioną władzę, ale nie ma w tym żadnego udziału ani PiS, ani jego wyborców.

Ugrupowanie rządzące, w mojej opinii niestety, może być teraz całkowicie spokojne, że kolejne wybory w naszej ojczyźnie cokolwiek zmienią na scenie politycznej, bo jak niegdyś Platforma Obywatelska, PiS nie ma obecnie z kim przegrać. Teoretycznie najsilniejszym ugrupowaniem opozycyjnym jest PO, ale tylko teoretycznie, gdyż ta partia słaba jest swoim liderem, a ten ciągnie Platformę Obywatelską w sondażową przepaść, by następnie przyczynić się do upadku wyborczego.

Można domniemywać, że zmiana na stanowisku lidera, czyli Grzegorza Schetyny na inną „platformerską” osobowość, mogłaby przynieść korzyść dla całej formacji, ale tej jakby nie widać, przynajmniej z irlandzkiej perspektywy.

Z całą pewnością wyborcy PO powinni mieć pretensje do szefa partii, bo czegoś w politycznych działaniach Grzegorzowi Schetynie brakuje, a to odbija się na wizerunku Platformy Obywatelskiej, który tłamszony jest pomysłami Prawa i Sprawiedliwości. W tym przypadku widać gołym okiem, że nieudolne działania Platformy są jedynie reakcją na poczynania PiS, więc ustawia to PO o krok za ugrupowaniem rządzącym, nadającym ton całej polskiej polityce.

Widać też niemoc Koalicji Obywatelskiej, bo ta z kolei wchłaniana jest przez Platformę, dławiąc i hamując pracę mniejszych ugrupowań, chociaż mogłaby wspierać, co dałoby różnorodność wyborczą, więc dodatkowy elektorat. Poprzez jednak wchłanianie posłów z małych kół parlamentarnych, Platforma Obywatelska nadal jest ugrupowaniem rządzonym przez jedynie słuszne opinie i postulaty władz naczelnych, a to daje pewność, że PO nie zmieni się ani na jotę, w konsekwencji, tracąc możliwość zmiany układu sił parlamentarnych na politycznej scenie RP.

W tym miejscu należy zastanowić się również, czy jest kim zastąpić Grzegorza Schetynę? Prawdą jest, że wybór to mocno ograniczony, ponieważ nie ma naturalnego lidera, który wybija się ponad wyimaginowaną wielkość, słabego jednak lidera. Nie ma obecnie w PO liderów formatu Śp. Macieja Płażyńskiego, Andrzeja Olechowskiego, czy Donalda Tuska, czyli osób, które byłyby lokomotywami zmian i pociągnęły tłumy – kolejny raz.

Osoby popierające PO, mają się więc czego obawiać, a to z powodu braku działań partii skazanej na kolejną opozycyjną kadencję, ale też z powodu siły, jaką nadal prezentuje Prawo i Sprawiedliwość.

Z perspektywy Irlandii widać także, iż pomysły PiS wciąż mogą liczyć na, a nie wiedzieć czemu, aprobatę społeczeństwa, a to zostało chyba skutecznie zablokowane „pięćset plusami” i obawia się, że kolejna władza może im te przywileje odebrać. To nawiasem mówiąc, powinno jednak się stać, gdyż Polski nie jest stać na takie wydatki, przynajmniej, teraz kiedy jeszcze powoli, ale zbliża się europejskie zachwianie gospodarcze.

Należy pamiętać, a i zdawać sobie sprawę, że Polska uzależniona jest w stopniu znacznym od zagranicznych kontrahentów i jakiekolwiek zawirowania na rynkach europejskich, z całą pewnością odbiją się na polskim budżecie. Mniejsza ilość zamówień to niższa produkcja, a wiążą się z tym niższe wpływy do państwowej kasy, która zacznie odczuwać braki, by zaspokoić potrzeby beneficjentów, korzystających z państwowej pomocy, wsparcia i dodatków. Kolejnym krokiem, jaki postawiony zostanie przez dzieło wygasającej gospodarki, będzie wzrost bezrobocia, a co za tym idzie, dodatkowe obciążenie finansowe dla kraju, hojnie obdarowującego oseski pięćsetkami.

Mądry gospodarz w czasach prosperity łagodzi swoje ostre zasady wydatkowe, ale pamięta, że trzeba przygotować się także do chwil cięższych, więc odkłada coś, na czarną godzinę. Tego jednak nie widać w Polsce, która ratuje się wszelkimi sposobami, by wystarczyło pieniędzy kolejne zakupy głosów, więc zapaść i późniejszy upadek budżetu wieszczę.

Tak doszliśmy do konkluzji wydatkowej i modnego niegdyś stwierdzenia, iż „po nas choćby i potop”, bo tak zapewne wkrótce się stanie, czyli Polska wpadnie we własną pułapkę, a właściwie to Prawo i Sprawiedliwość we własnoręcznie zastawione na wyborców sidła.

Temu z całą pewnością można zapobiec, czyli przestać obiecywać kolejne „plusy”, ale takie odejście od polityki rozdawniczej, nie zagwarantuje sukcesu wyborczego i kolejnej kadencji.

Na koniec pokuszę się o pewnego rodzaju przestrogę dla polskiej polityki, a konkretnie dla PO i PiS, bo w równym stopniu jedna, jak i druga partia, powinna trzeźwo spojrzeć w przyszłość, co pozwoli im podjąć już teraz działania ochronne dla naszej pięknej ojczyzny. W odwrotnym przypadku kolejna grupa imigrantów zarobkowych, ludzi młodych, którym jeszcze się chce, opuści kraj nad Wisłą i pojedzie szukać szczęścia na zachodzie, a ten nie jest wcale taki idealny i problemów dla osób szukających zatrudnienia oraz lepszego życia, znajdujemy tu mnóstwo. O tym jednak innym razem. Bogdan Feręc

Podziel się:

Krajowa kontrola str
DZIELNICOWI WYNIEŚL
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn