Tak dobrze, a tak źle

Kiedy Irlandia przestała być państwem socjalnym, czyli w okolicach 2008 roku, wszystko na wyspie zaczęło się zmieniać, jednak tych zmian, nie dostrzegają jej niektórzy mieszkańcy.

Obecnie rosnąca grupa bezdomnych, czyli problemy mieszkaniowe, a i rosnąca ilość osób starszych, obciążają system socjalny, ale to nie jest clou problemu, bo tym jest dostosowanie się kraju do realiów panujących na całym świecie.

Żaden właściwie kraj socjalny, o ile takie w ogóle jeszcze istnieją, nie ma prawa bytu, bo koszty jego prowadzenia są tak ogromne, iż budżety trzaskają jak zapałki.

Oczywiście takim krajem była jeszcze 11 lat temu Irlandia i poprzez swój rozbudowany system pomocowy, wyciągała do każdego pomocną dłoń, choćby wydawało mu się tylko, że jest w kiepskiej sytuacji. Od chwili, kiedy na irlandzką arenę wszedł kryzys finansowy, ówczesny rząd zaczął wprowadzać ograniczenia w wydatkach socjalnych, więc odbierał przywileje, by ratować rodowe srebra, a te i tak zostały utracone, więc upadek wyspy, był kwestią czasu.

Tylko działania władz (pożyczki), którym przewodził Enda Kenny, uratowały Zieloną Wyspę przed totalną klęską, ale wprowadziły tutaj całkiem inną pokryzysową rzeczywistość.

Irlandia przestała dawać, a zaczęła brać i chociaż nadal można liczyć na jej wsparcie, to już nie w takim stopniu, jak działo się to wcześniej. Oczywiście pojawiły się też niedogodności z tego powodu, bo państwo przestało chronić z pełną mocą swoich mieszkańców, a to oznacza m.in. wzrost bezdomności oraz ubożenie społeczeństwa.

Sprawa nie wyglądałaby na tak nieciekawą, gdyby nie nałożył się na to rozwój gospodarczy, a ten, co ciekawe, po części, odpowiedzialny jest za kryzys mieszkaniowy. Wzrost produkcji wymaga większej ilości rąk do pracy, a tych, o ile liczyć będziemy wyłącznie na rodzimych mieszkańców wyspy, najzwyczajniej w świecie brakuje. Tym samym konieczna stała się pomoc z zewnątrz, czyli imigranci, co z kolei zaczęło zmieniać rynek nieruchomości.

Oczywiście można tutaj użyć stwierdzenia, że wysokie czynsze to również nasza zasługa, ale nie do końca tak jest. Pamiętajmy o zapóźnieniach budowlanych, jakie miały miejsce od czasów objęcia sterów przez Fine Gael, a obecne działania, w cudowny sposób, nie będą panaceum na całą sytuację, czyli potrzebny jest teraz czas, by powstały domy i mieszkania.

Wracając jednak do byłego państwa socjalnego, pozostał na wyspie problem „etatowych socjalowców”, którzy z niejednej burzy już wyszli i jak otrzymywali zapomogi, tak je, otrzymują, a i nie mają najmniejszego zamiaru zaprzestać procederu.

Oczywiście za chwilę rozlegną się głosy, że w większości to przecież Irlandczycy pobierają zasiłki i zapomogi, a i wykorzystują ten system, ale czy tylko oni? Tu zapytam retorycznie, ilu w kręgu naszych znajomych znajdzie się rodaków, którzy w ten lub inny pokrętny sposób załatwili sobie państwowe wsparcie? Ilu załatwiło sobie HAP, a tuż po jego otrzymaniu, znalazło lepiej płatną pracę, więc ich stopa życiowa uległa poprawie? Ilu wreszcie przebywa na zwolnieniach lekarskich, ilu zapisuje się na kurs za kursem, by tylko zachować zasiłek?

Czy nie należy skończyć z takim podejściem do życia, bo to niczego nie zmieni, a z całą pewnością nie wpłynie na poprawę sytuacji osób, które pomocy naprawdę potrzebują lub będą jej potrzebowały w przyszłości?

Państwo socjalne się skończyło, czas wziąć się do pracy!!!

Bogdan Feręc

Polska-IE
HSE prowadzi kontrol
Podziały, przyszło
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish