Trzeba mieć naprawdę niezłomnie doskonałe samopoczucie i niezmąconą niczym wiarę w pobłażliwość państwowego mecenasa, by po latach spektakularnego serwowania opóźnień i absurdalnych usterek ustawiać się w kolejce po następny tłusty kontrakt.
Firma BAM, znana obecnie głównie z tego, że budowa Narodowego Szpitala Dziecięcego w Dublinie ciągnie się niczym brazylijska telenowela, najwyraźniej uznała, że ma świetne referencje do wzniesienia kolejnej kluczowej placówki – Narodowego Szpitala Położniczego w Elm Park.
Cała sprawa brzmiałaby jak mało wyszukany żart, gdyby nie fakt, że mówimy o inwestycjach krytycznych dla zdrowia obywateli i o publicznych pieniądzach liczonych w miliardach. Ostatni akord szpitalnej epopei w wykonaniu BAM to spór o certyfikację przeciwpożarową na jednym z pięter ukończonego rzekomo obiektu. Sprawa rozbiła się o materiały użyte w łazienkach, dla których wykonawca nie był w stanie przedstawić wymaganych poświadczeń ognioodporności. W efekcie Children’s Health Ireland, próbuje sukcesywnie meblować i wyposażać przejęte fragmenty budynku, a ogólny harmonogram oddania szpitala do użytku po raz kolejny rozsypuje się w pył.
Na reakcję resortu zdrowia nie trzeba było długo czekać. Minister Jennifer Carroll MacNeill składając notatkę w gabinecie ministrów, bez ogródek dała do zrozumienia, co myśli o potencjalnych apetytach dewelopera na inwestycję przy St. Vincent’s Hospital. Zapytana wprost, czy BAM powinno w ogóle składać ofertę na przetarg w Elm Park, rzuciła z wymownym chłodem: „Nie zrobiłabym tego”. Choć dodała dyplomatycznie, że formalnie każdy ma prawo wystartować w konkursie, jej gesty i ton nie pozostawiały wątpliwości – rząd ma już serdecznie dosyć wykonawcy, który z dotrzymywania terminów i kompletowania dokumentacji uczynił dyscyplinę ekstremalną.
Jesienią tego roku Rada Ministrów przedstawić ma analizę biznesową nowego ośrodka położniczego, a sam przetarg nie ruszy, dopóki projekt nie uzyska pełnej akceptacji gabinetu. Prace przygotowawcze na terenie St. Vincent’s Hospital już trwają, ale widmo wpuszczenia na plac budowy tych samych podmiotów, które poległy na odbiorach ppoż. w innym szpitalu, budzi uzasadnione obawy.
Gdzieś w tle tej batalii o mury i przetargi rozgrywa się codzienność irlandzkiej opieki zdrowotnej. Przedstawiciele departamentu musieli odnieść się również do informacji o wstrzymaniu prywatnej opieki położniczej w szpitalu przy Holles Street, gdzie w ciągu ostatnich sześciu tygodni odmówiono przyjęć około 150 pacjentkom.
Odpowiedź Departamentu Zdrowia, a wskazująca na konieczność rozwijania jednolitego, publicznego systemu w oparciu o nowe kontakty z konsultantami, brzmi ładnie w oficjalnych komunikatach. Dopóki jednak państwo nie nauczy się twardo rozliczać deweloperów z powierzonych im zadań, pacjenci zamiast nowoczesnych klinik, wciąż będą otrzymywać kolejne obietnice i wiecznie opóźnione odbiory.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. CC EU

