To brzmi jak scenariusz filmu szpiegowskiego, ale wydarzyło się naprawdę w samym sercu dublińskiej administracji. Urzędnik średniego szczebla Yevgen (Jewhen – Євген) McKeeffe, który miał dostęp do cyfrowych wnętrzności irlandzkiego państwa, stanął w sobotę przed Sądem Rejonowym w Dublinie. Jego kariera w służbie cywilnej zakończyła się w kajdankach na lotnisku, w momencie, gdy z biletem w jedną stronę w kieszeni próbował opuścić kraj.
45-letni McKeeffe, który posiada irlandzkie obywatelstwo, ale pochodzi z Ukrainy, został aresztowany przez Specjalną Jednostkę Detektywistyczną Gardy (SDU). Śledczy nie mają wątpliwości, że był to człowiek, który za marne grosze gotów był wystawić irlandzkie bezpieczeństwo narodowe na gigantyczne ryzyko. Według ustaleń sądu, urzędnik pracujący w dziale technologii zarządzania informacją, wykorzystał swoją pozycję, by kopiować dane wrażliwe. Nie mowa tu o byle jakich dokumentach, lecz o strukturze organizacyjnej departamentów rządowych, danych personalnych pracowników i opisach infrastruktury państwowej.
Mechanizm domniemanej jeszcze zdrady był przerażająco prosty. Oskarżony fotografował ekrany swojego komputera, tworzył elektroniczne arkusze z danymi współpracowników, a następnie, używając komunikatora Telegram, przesyłał te cyfrowe skarby swojemu „opiekunowi” w obcym wywiadzie. Cena za takie działanie była szokująco niska, bo zaledwie równowartość około 250-260 euro za porcję informacji, wpłacane na konto jego matki.
Podczas burzliwego przesłuchania w sprawie kaucji, sierżant detektyw Shay Palmer z SDU przedstawił obraz człowieka, który przygotowywał się do ostatecznej ucieczki. Przy panu McKeeffe w chwili aresztowania znaleziono ponad 5,5 tysiąca euro w gotówce. Sąd usłyszał również, że oskarżony posługiwał się w przeszłości kilkoma różnymi wersjami nazwisk, co w oczach wymiaru sprawiedliwości uczyniło z niego osobę o skrajnie wysokim ryzyku ucieczki. Mimo rozpaczliwych prób obrony, która przekonywała, że oskarżony ma w Irlandii kredyt hipoteczny i pracę, a zmiana nazwiska wynikała jedynie z trudności w wymowie jego pierwotnego nazwiska, sędzia Máire Conneely była nieugięta. Odmówiła zwolnienia mężczyzny za kaucją, uznając, że istnieją uzasadnione obawy, iż oskarżony ponownie spróbuje wymknąć się sprawiedliwości.
Yevgen McKeeffe nie przyznaje się do winy. Przed nim jednak długa droga sądowa, podczas której Garda zamierza przedstawić kolejne zarzuty, tym razem na podstawie ustawy o tajemnicy urzędowej. Za bezprawne korzystanie z komputera w miejscu pracy, którego się dopuścił, grozi mu do 10 lat więzienia.
Sprawa ta, to brutalne przypomnienie, że wróg może znajdować się nie tylko za granicą, ale także w sąsiednim biurku, mając dostęp do kluczowych systemów państwa. Kolejna rozprawa odbędzie się we wtorek w Sądzie Rejonowym w Cloverhill.
Bogdan Feręc
Źr. PA Media
Photo by Evgeniya Litovchenko on Unsplash

