Szczyt zachorowań przypadnie na… Rząd prawdopodobnie się myli

Odnoszę wrażenie, że irlandzki rząd jest w dużym błędzie, mówiąc, iż szczyt zachorowań przypadnie na ten tydzień.

Tak raczej nie będzie, bo rząd nie wie, co tak naprawdę dzieje się w kraju. Otóż wystarczy przespacerować się po naszych osiedlach, by tam, nie zauważyć szczególnego ruchu, a i braku poszanowania dla zakazów. Jednak wystarczy przejść się po opłotkach, a tamże jawi się obraz, który napełnia grozą. Domowe wewnętrzne ogródki, wypełnione są mieszkańcami domów, a sąsiadki, jak miały to w zwyczaju wcześniej, wystając przed domami, wsparte łokciami o płotki, roznoszą plotki.

O ile byłyby to tylko plotki, to można by puścić im to płazem, ale w czasie, kiedy każdy może być nosicielem wirusa Covid-19, kumy mogą też przekazywać go sobie. Pokuszę się o stwierdzenie, że ich wola, są dorosłe, wiedzą co robią. Jest jednak w tej sprawie jedno ale, bo zagłębiając się w osiedlowe czeluści Galway (w celach służbowych), a stroniąc od głównych traktów, zapędziłem się na tyły domów, zarówno Wellpark, jak i Terryland oraz Riverside.

Tu zachowania rodziców, wołają o pomstę do nieba, bo znudzone do nieprzytomności dzieci, wypuszczono na domowe podwórka. Skoro mamusie zajęły się sobą, to latorośle nie chciały być gorsze, więc i one za nic mając zarządzenia Varadkara i jego zauszników, oddały się zabawie na domowej trampolinie. Cała sąsiedzka piątka bez choćby maseczki na dziecięcej twarzy, z dziką rozkoszą podskakiwała i popychała się, że o zachowaniu odległości nie wspomnę, bo cała trampolina miała chyba ze trzy metry szerokości.

Idąc kolejną osiedlową drogą, widziałem też mieszkańców, którzy z lubością oddawali się dyskusjom na tematy bieżące, więc komentowali zarówno blokadę kraju, jak i stan finansów swoich rodzin, że o stanie umysłu polityków nie wspomnę. Dla porządku dodam, iż rzeczonej dwumetrowej bezpiecznej odległości wielu nie zachowało, więc tu też cały nakaz, można o kant…

Dramatem nazwać muszę natomiast twierdzenia, moich sąsiadów z ulicy, przy której nawiasem mówiąc, mieszkam, a z tymi w drodze powrotnej po kilkukilometrowym wypadzie, wdałem się w niekrótką rozmowę. Otóż niejaka Nimah stwierdziła, że idą święta, więc wybiera się do swojej najbliższej rodziny, ale zakazu nie złamie, bo sistra jej mieszka od niej w odległości poniżej 2 kilometrów, czyli wszystko będzie się zarządzeniem władz zgadzać. Podobnego zdania jest drugi z moich sąsiadów, Conor, a ten powiedział mi, że jedno ze słów pominę: Ten … rząd, niczego mi nie zabroni, odwiedzić siostry w Tuam, też nie.

Jakby tego było jeszcze komuś mało, a i uczepił się tezy, że to wyjątkowe przypadki, to w ramach zabijania czasu, może przejrzeć media społecznościowe, a tam znajdzie teraz już sporo filmików z domowych imprez, gdzie szczególnie ludzie młodzi, oddają się swoim pasjom, więc głównie spożywaniu alkoholu, nie zachowując przy tym podstawowych nawet zasad izolacji.

Czyli tak. Po pierwsze wiele osób ma w głębokim poważaniu zakaz zbliżania się, odwiedzin i zachowań zgodnych z zarządzeniami władz kraju, jak i medyków. Po drugie, zbliżają się święta, a te oznaczają porę odwiedzin, czyli spore grono Irlandczyków zacznie się przemieszczać, nie bacząc na zarządzenia, a po trzecie do tego wszystkiego dołączy słoneczna pogoda i wysoka temperatura, co może stać się katalizatorem zakażeń.

To właśnie powinien wziąć pod rozwagę irlandzki rząd i zastanowić się, czy dalej będzie nam wmawiał, że szczyt zachorowań przypadnie na ten tydzień, czy może szczyt – szczytów, będziemy mieli w okresie po świętach wielkanocnych?

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij...
Słońce i wysokie t
OŚMIU KIEROWCÓW PO
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish