Szał ucieczek, czyli coś jest na rzeczy

Zaaferowani koronawirusem, przestaliśmy zwracać uwagę na to, co dzieje się w kraju, czyli nie widzimy problemu, ujawnionego już kilka miesięcy temu.

Chodzi o system finansowania pożyczkowego w Irlandii, gdzie odchodzenie z rynku instytucji kredytowych, przybrało rozmiary epidemii. Do niedawna mówiło się o wyjściu z kraju dwóch banków, które uznały, iż ich działalność tutaj jest obarczona wysokim ryzykiem nieopłacalności, więc po prostu, zaczęły przynosić straty. To akurat można by przeżyć, bo pozostałe na rynku bankowym dwa, które stworzyły duopol z domieszką namiastki konkurencyjności, czyli trzecim bankiem o małym znaczeniu, ale mamy kolejne wyjście, więc zaczyna robić się niebezpiecznie.

Właśnie dowiedzieliśmy się, że z Irlandii ucieka Provident, ale co chyba najdziwniejsze, porzuca swoich dłużników, twierdząc, iż nie chce nawet, by oddali mu pożyczone pieniądze, więc czmycha w popłochu.

Tu zaczyna rodzić się pytanie, a jednocześnie powinno być powodem do głębszej refleksji, co się takiego dzieje, że instytucje bankowe i pożyczkowe wynoszą się z Zielonej Wyspy? Tego jeszcze nie wiadomo, ale zaczynam się obawiać, iż sytuacja w kraju, jest znacznie gorsza, niż się ją przedstawia, więc mamy zapaść gospodarki na tyle głęboką, iż nawet bankowcy się jej obawiają. Teoretycznie niewiele wskazuje, iż do upadku jest blisko, ale są ku temu przesłanki, natomiast finansiści, wiedzą już o tym doskonale.

Nie ma przecież powodu, by bank lub inny pożyczkodawca wyprowadzał się z kraju, na któ®ego mieszkańcach zarabia, a i wie, że będzie miał z kogo żyć, przez kolejne lata. O ile sprawy mają się inaczej i pożyczkodawca stwierdza, iż szans na odzyskanie wierzytelności nie ma, te skłonny jest porzucić, czyli ograniczyć straty do absolutnego minimum. Idąc śladem tezy o dramatycznym stanie gospodarki, bankowcy i instytucje pożyczające klientom pieniądze mogły dojść do przekonania, że koszt obsługi długu, więc np. windykacji, przekroczy pożyczone kwoty i odsetki od nich, czyli straty będą kolosalne.

Samo wychodzenie banków i kas pożyczkowych z Irlandii, kraju ludzi stosunkowo bogatych, może być też wskazówką dla szaraczków, że złe zbliża się dużymi krokami i nadchodzi czas, w którym upadki konsumenckie i biznesowe, staną się codziennością. Chciałbym się mylić, ale nie sądzę, żebym akurat w tym zakresie był w błędzie, więc poczekam na rozwój sytuacji, by powiedzieć, iż sięgnęliśmy dna.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij
Profesor Mirosław M
W czerwcu spadło be
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian