Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

System podwójnych standardów. Państwo znowu bierze na siebie ciężar utrzymania Ukraińców

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Zapowiedzi wycofania bezpłatnego zakwaterowania państwowego dla obywateli Ukrainy od początku brzmiały jak stanowczy krok w stronę zrównoważenia polityki mieszkaniowej. Rzeczywistość po raz kolejny pokazuje jednak, że oficjalne deklaracje mijają się z praktyką, a zapowiadany koniec przywilejów okazuje się po prostu zmianą szyldu.

Minister sprawiedliwości Jim O’Callaghan przekonywał, że po czterech latach korzystania z darmowych lokali i przy stałym zatrudnieniu sprawiedliwość wymaga, by beneficjenci zaczęli wreszcie utrzymywać się na rynku na własną rękę. Tymczasem właśnie otwarty nabór wniosków otwiera nie furtkę, a bramę, która po raz kolejny stawia tę grupę w wygranej pozycji.

Pozorna stanowczość i ukłon dla tysięcy

Na papierze plan wygląda na zdecydowany. Do końca października wygasną umowy na blisko 90 obiektów – hoteli, pensjonatów i ośrodków wypoczynkowych – m.in. w Dublinie, Kerry, Cork czy Donegal. Tylko do 2 lipca rozwiązano 53 takie porozumienia. Całość ma objąć około 16 tysięcy osób, z których – jak twierdzi resort – aż 11 tysięcy pracujących ma po prostu poszukać sobie dachu nad głową we własnym zakresie.

Problem leży w mechanizmie wyjątków. Rząd oszacował liczbę uchodźców z Ukrainy, którzy znajdują się w „trudnej sytuacji” na około 5000, ale internetowy formularz wniosku udostępniono bez wyjątku każdemu lokatorowi ośrodków opłacanych z pieniedzy państwowych. W praktyce uruchomiono proces, w którym ocena „szczególnych potrzeb” ma wyjątkowo płynne granice.

Urzędniczy aparat stworzył więc procedurę, która pozwala niemal bezterminowo przedłużać darmowy pobyt na koszt podatnika. Wystarczy wypełnić wniosek, złożyć go do września, by państwo ponownie zajęło się opłacaniem dachu nad głową każdemu Ukraińcowi w Irlandii.

Rzeczywistość rynkowa a przywilej na koszt państwa

Podczas gdy zwykli mieszkańcy, zmagający się z drastycznym kryzysem mieszkaniowym, stają do nierównej walki na prywatnym rynku, tysiące obywateli Ukrainy dostają alternatywę podaną na tacy. Gdy wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie, państwo zobowiązuje się dostarczyć nowe lokum, choć w innej lokalizacji i na nieco innych warunkach, ale wciąż zapewnione przez system. Oznacza to, że o ile nawet uchodźca będzie musiał płacić za zamieszkanie, nie będzie to stawka rynkowa.

Można więc uznać, że rząd zadba o tzw. uchodźców z Ukrainy w większym stopniu, niż czyni to wobec własnych obywateli i rezydentów, którym ani nie proponuje lokum, ani nie oferuje niższych stawek czynszu.

W jednym zaledwie przypadku Ukrainiec straci możliwość zakwaterowania w państwowej nieruchomości i będzie to odmowa przyjęcia nowej propozycji, co oznacza usunięcie z programu.

Sama obecność takiego bufora bezpieczeństwa sprawia jednak, że beneficjenci systemu pozostają na uprzywilejowanej pozycji. W odróżnieniu od reszty społeczeństwa, która za błędy polityki mieszkaniowej płaci rynkowymi stawkami ze własnej kieszeni, wybrane grupy wciąż mogą liczyć na państwowy parasol ochronny.

Bogdan Feręc

Źr. PA Media

Photo by Mica Mota on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version