Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Syreny wyły o 3:00 rano, potem cisza… Ludność jest bezbronna wobec ataku rakietowego

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wyjące syreny alarmowe obudziły mieszkańców Lubelszczyzny, ale nikt nie poinformował ich, co właściwie się dzieje. Gen. Jarosław Gromadziński punktuje słabości polskiego systemu i wzywa do natychmiastowej decentralizacji RCB.

Polska jest gotowa na atak rakietowy? Fot. ilustracyjne

W tym artykule:

  1. Syreny, a później… zero informacji
  2. Centralizacja paraliżuje decyzje
  3. Aplikacja zamiast samego SMS-a

https://share.transistor.fm/e/f79d8ddc#?secret=189sh5Rmiz

Syreny, a później… zero informacji

Mieszkańców województwa lubelskiego obudziło o godzinie 3:00 nad ranem wycie syren alarmowych. Gdy przerażeni ludzie szukali informacji w telewizji, radiu czy na portalach rządowych, spotkali się z kompletną ciszą informacyjną.

W ocenie eksperta to niedopuszczalny błąd obrony cywilnej, który zamiast uspokoić sytuację, zasiał w społeczeństwie niepotrzebną panikę.

– Ludzie zostali obudzeni o trzeciej nad ranem sygnałami syren, nie wiedzą, co się dzieje. Zero informacji w telewizji, zero w radiu. Jest tu chaos informacyjny – zauważył gen. Jarosław Gromadziński.Rakieta spada w Lubelskiem, a ludzie… nie mieli żadnej informacji. Dworczyk ujawnia: Rząd PO odrzucił kluczowy alertPo nocnym ataku i upadku rakiety pod Kraśnikiem mieszkańcy usłyszeli syreny alarmowe, jednak w ich telefonach panowała c…

Centralizacja paraliżuje decyzje

Głównym problemem polskiego systemu zarządzania kryzysowego jest jego nadmierna centralizacja. Decyzje podejmuje Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w Warszawie, zamiast przekazać uprawnienia w teren.

To wojewoda lubelski oraz Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego powinni natychmiast przejąć ster i poinformować mieszkańców o kierunku zagrożenia.

– Niestety żyjemy w systemie scentralizowanym, wszystko jest zarządzane przez Warszawę. To wojewoda powinien ponieść odpowiedzialność i mieć guzik do rozesłania SMS-ów – wskazał gen. Jarosław Gromadziński.

Aplikacja zamiast samego SMS-a

Polska obrona cywilna wciąż pozostaje daleko w tyle za rozwiązaniami stosowanymi za naszą wschodnią granicą. W Ukrainie od lat z sukcesem działają dedykowane aplikacje mobilne, które cyfrowo dublują syreny.

Ukraińscy cywile dostają na telefony precyzyjne powiadomienia o trajektorii przelotu rakiet i dokładnym czasie na schronienie. Tymczasem w Polsce system ogranicza się do powiadomień pogodowych.

– Na Ukrainie ludzie dostają w aplikacji powiadomienie z dużym wyprzedzeniem. Wiedzą dokładnie trajektorię przelotu rakiety i moment, w którym mają się ukryć – wyjaśnił gen. Jarosław Gromadziński.

– Dostaję z RCB SMS-y o wietrze czy burzy, które są mniej groźne niż lecąca rakieta robiąca dziesięciometrowy lej. Czas na zmiany – zakończył wojskowy.

WESPRZYJ NAS NA PATRONITE

Autorzy:

Łukasz Jankowski

Opracowanie:

Adam Domagała

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version