Światło bezruchu wkracza do naszych domów

W minionych czasach przekonywano nas, a była to era bez nowinek technologicznych w postaci wszechobecnych smarfonów, internetu i obecnej automatyzacji, że wszystko się kiedyś zmieni i będzie nam lepiej, łatwiej oraz życie stanie się proste.

Takim właśnie się staje, bo mamy już na stałe zamontowaną samrtfonowo-internetową smycz, a na dodatek, pandemia przyspieszyła zmiany, jakie stopniowo, acz nieuchronnie, wchodziły w nasze życie. Tymi kolejnymi krokami do ułatwienia nam życia, są natomiast obecne sposoby handlu internetowego, bo zamówić w sieci, można już wszystko. Pierwsze na tapetę weszły towary przemysłowe, by po rozwinięciu oferty, zaczęły pojawiać się tam wszelkie inne, a skończyło się na żywności pakowanej próżniowo, o długim terminie przydatności do poszycia.

Handel internetowy, trochę za namową rządów, a trochę poprzez wymuszenie, podczas okresu blokad, rozwinął do stopnia doskonałego dostawy żywności świeżej, więc zaczął budować sieć dostaw podstawowych artykułów spożywczych.

W tym przodowały do niedawna sieci handlowe, ale i to uruchomiło kolejną reakcję, nazwijmy ją łańcuchową, więc i mniejsi sprzedawcy zauważyli, że mogą w ten sposób zyskać większe grono klientów. Idzie to już teraz na żywioł, bo coraz częściej można napotkać reklamy niewielkich rodzinnych sklepów, a te dostarczą zamówiony chleb, mleko i masło pod drzwi. Tą samą drogą zaczęli podążać mali rodzimi producenci, bo na dobrą sprawę, wcale nie muszą już szukać większych odbiorców, a swoje wyroby, reklamują bezpośrednio klientom, więc z pominięciem pośredników. Jakby tego było mało, wcale nie trzeba mieszkać w takim przypadku w najbliższej okolicy, albowiem trasy dostaw, ułożone zostały w taki sposób, by producent docierał nawet w najdalsze rejony kraju i cieszył podniebienia osób zamieszkujących jakieś rubieże Irlandii. Tak zaczęli działać dostawcy mięsa, ryb, drobiu, ale i warzyw oraz owoców, więc można w taki właśnie sposób, zacząć się też zaopatrywać we wszystko, co jest potrzebne w domu.

Ta forma zakupów, więc pochodzących z rodzimych gospodarstw produkujących żywność, jest doskonałym uzupełnieniem sklepowej oferty, ale…

No właśnie, pojawia się, ale, gdyż ono jest tutaj także istotne. Poprzez przeniesienie się do sieci, co miało nam oszczędzić czasu i ułatwić życie, wcale tego czasu nie mamy więcej, a dodatkowo, staliśmy się zasiedziali. To z kolei wywołuje następne zjawisko, a ono pochłania nasze pieniądze, bo zamiast za darmo przespacerować się do sklepu, zażyć w ten sposób ruchu, spalić nadmiar kalorii, po internetowej sesji zakupowej, pędzimy samochodem na siłownię lub basen, by tam rozstać się ze zbędnymi kilogramami. Jakby tego było mało, bo i to jest w Irlandii zjawiskiem nagminnym, na spacer jedziemy samochodem, by w leśnych lub parkowych ostępach, oddawać się obcowaniu z naturą, a i rozruszać unieruchomione globalną siecią stawy.

Można oczywiście odrzucić samą ideę kupowania w internecie, zamawiania wszystkiego z wykorzystaniem komputera lub telefonu, ale wtedy okaże się, że tak naprawdę, czasu i tak nam brakuje. Zastanawia tylko jedno, czemu i w jaki sposób z tym problemem, radzili sobie nasi dziadkowie i rodzice? Nie mieli samochodów, nie mieli internetu, ale mieli czas na pracę, na spotkania ze znajomymi, na zakupy, na zabawę z dziećmi i na spacery…

To się ówcześnie nazywała organizacja, a tej, w obecnych czasach brakuje, więc światło bezruchu wkracza do domów i kiedyś, kolejne pokolenia, nie będą prawdopodobnie opuszczać domowych pieleszy w ogóle, bo w tym kierunku to wszystko zmierza. Tu można zadać sobie kolejne pytanie, po co w takim razie będzie potrzebne istnienie człowieka? Do obsługi maszyn i urządzeń podtrzymujących jego życie? Chyba tylko w takim celu.

Bogdan Feręc

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Co o nas mówią?
Studio 37 Dublin - 1
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська