Niezwykle suchy lipiec i dławiący brak opadów wywołały ostrą wymianę zdań między środowiskami rolniczymi a szefostwem resortu rolnictwa. Przedstawiciele Irlandzkiego Stowarzyszenia Rolników (IFA) oraz politycy Fianna Fáil domagają się pilnego zwołania Krajowego Komitetu ds. Pasz i Bezpieczeństwa Żywnościowego. W ich ocenie utrzymująca się posucha drastycznie uszczupliła zapasy kiszonki, a gospodarze w wielu regionach zostali zmuszeni do awaryjnego dokarmiania bydła, zużywając rezerwy szykowane na nadchodzącą zimę.
Prezes IFA Francie Gorman bije na alarm, wskazując na brak obiecujących prognoz pogodowych i rosnące spustoszenie w gospodarstwach mlecznych oraz hodowlanych.
Tymczasem minister Martin Heydon studzi nastroje i przyjmuje znacznie bardziej powściągliwą postawę. Mimo że uznaje uciążliwość suszy, odbija piłeczkę i odmawia natychmiastowego zwołania komisji oraz powołuje się na twarde dane Teagasc. Z analiz wynika bowiem, że skumulowany wzrost trawy do końca lipca był o 5 proc. wyższy od średniej wieloletniej.
Resort zwraca uwagę na silną rejonizację problemu. Podczas gdy na zachodzie wskaźniki przyrostu zielonki wynoszą około 50 kg suchej masy na hektar, w wysuszonym pasie wschodnim drastyczny spadek wilgotności gleby sprowadził ten wynik poniżej 10 kg. Minister Heydon stawia sprawę jasno, więc decyzje o ewentualnych krokach zaradczych i zwołaniu sztabu kryzysowego zapadną dopiero po zapoznaniu się z pełnym obrazem sytuacji.
Szef resortu wyznaczył rolnikom twardy termin – do 21 sierpnia mają oni sporządzić bilans własnych zasobów, co posłuży jako fundament pod ogólnokrajowe badanie zapasów paszowych, którego wyniki poznamy pod koniec miesiąca.
*
Czyli ocieplenie klimatu i związane z nim niedogodności, wtym oszczędzanie wody dotyczy osób dbających o higienę, a kiedy ta sama susza dotyka rolników, minister czeka na raport. Resort rolnictwa nie widzi chyba priorytetów, bo brak działań osłonowych dla rolników, może spowodować w Irlandii głód. Ale to nie interesuje ministra, który wraz ze swoimi koleżankami i kolegami z rządu woli namawiać społeczeństwo, żeby ograniczyło mycie i podlewanie własnych trawników.
Bogdan Feręc
Źr. Independent

