Statystyczny Polak może kupić 351 karpia, polityk 2 razy więcej

351 kilogramów żywego karpia – tyle ryb może kupić statystyczny Polak za średnią pensję. Taki dobrobyt miałby jednak tylko wtedy, gdyby wykorzystał każdą złotówkę z wypłaty. Tymczasem „część karpia” zabiera NFZ, ZUS i skarbówka. Typowy polityk mógłby na święta zaopatrzyć się w ponad 750 kilogramów karpia.

4 tys. 970 zł – tyle według Głównego Urzędu Statystycznego wynosi średnia pensja brutto w Polsce. 

Na rękę zostaje tylko 249 kilogramów. Zakład Ubezpieczeń Społecznych „inkasuje” z tytułu ubezpieczenia emerytalnego, rentowego i chorobowego 48 kilogramów karpia. NFZ bierze około 27 kilogramów, a fiskus 26 kilogramów. W efekcie do dyspozycji jest jedynie 70 proc. pensji brutto.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

W tym roku postanowiliśmy rozbudować Indeks Karpia money.pl o ryby w płatach za 29,90 zł za kilogram. I takiej rybki za średnią pensję można kupić 166 kilogramów. Z takiego zakupu nie trzeba już nic wyrzucać – ryba jest wypatroszona. Podobnie prezentuje się statystyka, gdy pod uwagę weźmiemy inną rybę, na przykład pstrąga. W tej chwili kilogram kosztuje około 21 złotych. Średnia pensja wystarczy więc na 236 kilogramów ryby.

Typowy polityk mógłby na święta zaopatrzyć się w ponad 750 kilogramów karpia. Tyle ryby wystarczyłoby dla blisko 1500 osób – średnio Polacy jedą około 0,5 kilograma ryby w ciągu roku. A warto podkreślić, że w tym roku i tak świąteczny stół typowego polityka się uszczuplił. Wszystko przez tegoroczną obniżkę uposażenia. Gdyby politycy sobie nie odjęli, mieliby „ekstra” 150 kilogramów rybki.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Zdecydowanie gorzej mają za to Polacy zarabiający pensję minimalną. Ich wynagrodzenie brutto wystarcza na 150 kilogramów, a wypłata na rękę to już ledwie 109 kilogramów.

DlaHandlu.pl>>>

Znajdź nas:

Rysownik, który wyn
Kardynał August Hlo
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn