Stanowcze irlandzkie „nie” wobec brexitu

Tak twardego stanowiska Irlandii skierowanego przeciwko Wielkiej Brytanii nie obserwowaliśmy bardzo dawno, ale stanowczość w tym przypadku ma pełne uzasadnienie.

Minister spraw zagranicznych Simon Coveney powiedział, że Irlandia, nie zgodzi się na żadną umowę brexitową pomiędzy Wielką Brytanią a Unią Europejską, jeżeli brytyjski premier przeforsuje swoją ustawę o rynku wewnętrznym Królestwa. Jednocześnie minister Coveney wezwał do zmiany retoryki podczas rozmów w sprawie kwot połowowych, bo to one są obecnie główną przeszkodą negocjacji.

W ustawie o ochronie rynku wewnętrznego Wielkiej Brytanii znalazło się kilka zapisów, które łamią prawo międzynarodowe, w tym ustalenia brytyjskiego rządu dotyczące Irlandii Północnej. Ustawa wprowadza też wiele uprawnień dla ministrów gabinetu w Londynie, a ci, mogą doprowadzić do utworzenia twardej granicy w ramach irlandzkiej wyspy, co będzie naruszeniem protokołu irlandzkiego, a ten właśnie chroni przed takim niebezpieczeństwem.

Boris Johnson nie zważając na toczące się rozmowy z Unią Europejską, w Westminsterze, próbuje właśnie przepchnąć ustawę o rynku wewnętrznym, a jednocześnie zapewnia unijnych negocjatorów, iż wszystko jest w najlepszym porządku, bo ustawa, niczego nie zmieni. To oczywiście duże nadużycie ze strony Johnsona, a i jego rządu, który od dawna prowadzi podwójną grę i z jednej strony jawić się ma, jako skłonny do rozmów, ale z drugiej, realizuje swój plan, który zapowiedziany został przez szefa konserwatystów, czyli wyjście z Unii Europejskiej na swoich zasadach, czyli najchętniej bez umowy.

Simon Coveney:

–  Nawet jeśli uda nam się dojść do nowej umowy handlowej wynegocjowanej przez obie strony, to jeśli rząd brytyjski jest zdeterminowany, aby kontynuować ustawę o rynku wewnętrznym i przywrócić te części projektu ustawy, które zostały usunięte przez Izbę Lordów w tym tygodniu, to myślę, że jest to umowa, która nie zostanie ratyfikowana przez UE, ponieważ nie ma możliwości, by Irlandia i UE zgodziła się na ratyfikację nowej umowy, jeśli rząd brytyjski złamie istniejącą umowę, która nie ma nawet 12 miesięcy, łamiąc w ten sposób prawo międzynarodowe. Musimy spróbować znaleźć również sposób na osiągnięcie kompromisu w sprawie kwot połowowych, z którym obie strony się zmagają i musimy spróbować uspokoić język debaty w tej kwestii, ponieważ bardzo łatwo jest wzbudzić złe emocje. Myślę, że podsumowałbym to, mówiąc, że jest to bardzo trudne, ale jest też wykonalne. Myślę też, że konsekwencje braku umowy handlowej i przyszłej umowy o współpracy… przed końcem roku, będą bardziej niż znaczące.

Brytyjski sekretarz ds. środowiska George Eustice powiedział, że przyszły tydzień to „tydzień, w którym sprawy muszą się zmienić”, aby Wielka Brytania i UE uzgodniły umowę handlową.

George Eustice stwierdził:

– Obie strony uznają, że czas na to jest bardzo, bardzo krótki. Nie tak dawno mówiliśmy, że musimy dojść do jakiegoś wniosku do połowy października. Ludzie wytrwali w tych rozmowach. Szczerze mówiąc, przychodzi moment, w którym firmy muszą wiedzieć, na co się przygotować. Zawsze możesz wziąć dodatkowy czas, jeśli potrzebujesz, jeśli jesteś prawie na mecie. Jednak zgadzam się z Simonem Coveneyem, być może możemy się zgodzić co do tego…, że to musi być tydzień, w którym sprawy ruszą z miejsca, kiedy przełamiemy niektóre z tych trudnych problemów i uzyskamy rozwiązanie, a przynajmniej będziemy mieć jakieś oznaki końca impasu, jakby… umowy. W przeciwnym razie staje się to dość trudne i zacznie brakować nam czasu na wdrożenie umowy.

Bogdan Feręc

Źr: PA Media

Polska-IE: Udostępnij