Narastające napięcie społeczne wywołane drastycznymi cenami paliw spotkało się z brutalną i zdecydowaną odpowiedzią aparatu państwowego, który przestał silić się na dyplomację. Weekendowa operacja sił porządkowych wymierzona w blokady drogowe oraz strategiczne obiekty infrastruktury jasno pokazuje, że Dublin obrał kurs na siłowe rozwiązanie kryzysu.
Symbolem tej zmiany stały się wczorajsze wydarzenia na autostradzie M1 w hrabstwie Louth, gdzie funkcjonariusze Gardy przystąpili do bezpardonowej interwencji przeciwko kierowcom ciężarówek. Pod pretekstem walki z niebezpiecznym zachowaniem na drodze, policja rozbiła blokadę za zjazdem nr 14, aresztując liderów konwoju i rekwirując dwa pojazdy. To, co zaczęło się jako desperacki protest obywateli przeciwko kosztom życia, zostało oficjalnie zaklasyfikowane jako przestępstwo przeciwko ustawie o ruchu drogowym, co otwiera drogę do surowych sankcji sądowych.
Siłowy scenariusz najpełniej zrealizowano jednak w Whitegate, gdzie jedyna w kraju rafineria ropy naftowej stała się areną niemal militarnej operacji. Przez cztery dni protestujący skutecznie paraliżowali zakład, tworząc między innymi ludzkie łańcuchy, by uniemożliwić przejazd cysternom zaopatrującym m.in. stacje paliwowe.
Odpowiedź państwa była eskalacją środków przymusu. Do wioski ściągnięto jednostki porządkowe z całego kraju, a w ruch poszedł gaz pieprzowy. Obecność ciężkiego dźwigu Sił Obronnych stanowiła czytelny sygnał, że rząd nie cofnie się przed użyciem armii przeciwko własnym obywatelom.
Nawet desperackie próby ucieczki rolników ciągnikami kończyły się obławami z udziałem nieoznakowanych radiowozów i natychmiastowymi aresztowaniami, co spotkało młodego mężczyznę, który w najbliższym czasie usłyszy poważne zarzuty przed sądem w Midleton.
W cieniu tych starć wybrzmiewa głos komisarza Justina Kelly’ego, który zamiast tonować nastroje, dolewa oliwy do ognia, jednoznacznie chwaląc bezwzględność swoich podwładnych. Szef policji publicznie podziękował funkcjonariuszom za „świetną robotę” przy rozbijaniu demonstracji, które określił mianem „nieakceptowalnego zastraszania”. Komisarz, deklarując głębokie zniesmaczenie postawą protestujących, zapowiedział bezlitosne śledztwa i pociągnięcie do odpowiedzialności każdego, kto odważył się sprzeciwić kordonom.
Taka retoryka, w połączeniu z prewencyjnym uderzeniem w porty w Galway i Dublinie, sugeruje, że państwo definitywnie porzuciło dialog na rzecz systemowych represji, dążąc do zduszenia wszelkiego oporu pod osłoną litery prawa i policyjnej pałki.
Bogdan Feręc
Źr. Independent/The Liberal
Fot. Katarzyna Sudak

