Śmiała teza o osłonach i test

Od kilku miesięcy mówi się nam, iż należy osłaniać twarze, czymkolwiek, by powstrzymać przed wejściem w nas koronawirusa, gdzie siedzibę do namnażania żyjątko znajdzie.

Przyjmijmy, że to skuteczna ochrona, bo maseczka jest pewną formą osłony i ochrony, ale pamiętajmy, iż wirus, nie tylko SARS-CoV-2, bo inne też, są odrobinę mniejsze od oczek w maseczce. Gdyby ktoś uważał, że takich maseczka nie ma, to niechże sobie założy reklamówkę-foliówkę i sprawdzi, co ma, a co nie.

Cóż więc się dzieje w przypadku nałożonej maseczki? Zasysając do środka wnętrza, czyli płuc samo O albo O2 wciągamy tam cząsteczki roztworu tlenu, jak i inne gazy, a przy okazji także wirusy. OK., ale idźmy dalej, bo zaciągamy w ten sposób mniej zarazków, czy tam ustrojów jakichś, ale jednak wciągamy.

Zgodzę się więc, że maseczki są przydatne ochronnie, czyli w jakiś sposób działają.

Nie jestem jednak w stanie zrozumieć, w jaki sposób pomaga przyłbica z plastiku, bo ten, o ile sam w sobie jest barierą nie do przebicia przez wirus, w tym ów SARS-CoV-2, to już o ochronie mowy być nie może. Dlaczego? Przyjrzyjmy się pobieżnie konstrukcji przyłbicy, więc osłonie, która także jest dopuszczalna w walce z koronawirusem, ale tylko twarzą z nim w twarz. Wirus, jako stworzenie z gruntu tępe, może nie wiedzieć, że atakować nas ma od przodu, więc zderzać się z plastikiem na naszych twarzo-głowach i pędzi pajac od spodu, bo luka i z obu boków.

Jak więc wytłumaczyć temu „wirusu”, żeby zastosował się do zaleceń i atakował, jak Bóg i rządy nakazały, przynajmniej w stosunku do tych, osłoniętych przyłbicami?

Nie da się, więc i same przyłbice, „plasticzane” osłony przy kasach, można sobie zakładać i wieszać do woli, a jak wirus ma nas dopaść, to jako bydle złośliwe i tak to zrobi. Później będzie już normalnie, po stwierdzeniu jednego z objawów, poddajemy się telefonicznej konsultacji lekarskiej i wybitna siła medyczna stwierdza po przeprowadzeniu wywiadu z pacjentem, iż ów może być wirusowy, czyli śle na badanie w kierunku.

Na tymże przemiła skądinąd osoba, przynajmniej tak było w moim przypadku, odziana w strój młodego kosmonauty, nawkłada nam patyków do gardła, by odruch u niektórych wymiotny spowodować, a i do jamy nosowej tymże badylkiem z watą się wedrze, by penetracji dogłębnej dokonać. Łezkę niejeden uroni, bo pcha kobiecina na siłę, ale cóż, wtedy będziemy mieli pewność, że wirus to nie wirus, a zwykłe przeziębienie nas dopadło, co jest ewenementem w tych ciężkich czasach.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij...
Sinn Féin rekomendu
Przez Brytyjczyków
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish