Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Sinn Féin oskarża rząd o rozpad społeczny Irlandii. Eksmisje jak klęska narodowa

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Irlandzki rząd od miesięcy opowiada obywatelom tę samą historię, że sytuacja mieszkaniowa jest trudna, ale wszystko zmierza we właściwym kierunku. Problem w tym, że liczby właśnie brutalnie roztrzaskały tę narrację.

Dane Residential Tenancies Board pokazują, że w pierwszym kwartale 2026 roku wystawiono 7062 wypowiedzenia najmu. Rok wcześniej było ich 4693. Wzrost wynosi więc 50 procent i jest najwyższy kwartalny wynik w historii pomiarów. Właśnie dlatego Sinn Féin nie przebiera już w słowach. Partia oskarżyła rząd o doprowadzenie do największej fali eksmisji „od czasów głodu”. To porównanie celowo ostre, politycznie wybuchowe, ale trafia w nastroje społeczne coraz bardziej zmęczone kryzysem mieszkaniowym, który z problemu ekonomicznego dawno stał się narodowym upokorzeniem.

Rzecznik Sinn Féin ds. mieszkalnictwa Eoin Ó Broin powiedział przed Leinster House, że tysiące najemców żyją dziś w permanentnym strachu, nie wiedząc, gdzie będą mieszkać za kilka miesięcy. Według niego młodzi Irlandczycy zostali zepchnięci do trzech opcji, więc zostać w swoim dziecięcym pokoju, wyemigrować albo trafić do schronienia tymczasowego. To nie jest już kryzys rynku, a kryzys państwa – grzmiał poseł Ó Broin.

Średni czynsz w Irlandii sięga obecnie 20 tysięcy euro rocznie, a w Dublinie aż 26 tysięcy. Za takie pieniądze człowiek powinien dostawać stabilność i bezpieczeństwo. Tymczasem coraz częściej dostaje list z wypowiedzeniem najmu. Szczególnie ostrej krytyce poddano nowe przepisy najmu wprowadzone przez koalicję rządzącą. Od 1 marca właściciele pustych nieruchomości mogą ustalać czynsze według stawek rynkowych, zamiast podlegać wcześniejszemu limitowi wzrostu o 2 procent. Rząd tłumaczył, że zmiany mają zwiększyć podaż mieszkań i zatrzymać odpływ właścicieli z rynku.

Efekt? Eksplozja wypowiedzeń, a opozycja ostrzegała przed tym od początku. Rząd jednak zachowywał się tak, jakby rynek mieszkaniowy był eksperymentem ekonomicznym, a nie rzeczywistością milionów ludzi.

Poseł Sinn Féin Thomas Gould stwierdził, że ponad siedem tysięcy eksmisji pokazuje na jedno, że „rząd zawodzi”. Trudno też nie odnieść wrażenia, że społecznej cierpliwości kończy się paliwo, bo Dublin i inne duże miasta coraz bardziej przypominają miasta dwóch prędkości. Z jednej strony błyszczące biura gigantów technologicznych i rekordowe wskaźniki gospodarcze. Z drugiej ludzie pracujący na pełen etat, których nie stać na wynajem pokoju bez współlokatorów. Państwo chwali się wzrostem gospodarczym, podczas gdy całe pokolenie żyje na walizkach.

Koalicja rządząca powtarza natomiast, że robi „wszystko, co możliwe”, co zdanie brzmi dziś jak polityczny automat wypowiadany bez przekonania i coraz bardziej oderwany od ulicy. Jeżeli natomiast „wszystko, co możliwe” kończy się rekordową liczbą eksmisji, dramatycznie wysokimi czynszami i młodymi ludźmi uciekającymi z kraju, to znaczy, że albo możliwości tego rządu są żałośnie małe, albo priorytety ustawiono dokładnie odwrotnie, niż należało.

Irlandia jeszcze nigdy nie była tak bogata jako państwo, ale rzadko kiedy była tak bezradna wobec własnego kryzysu mieszkaniowego.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Fot. Kadr z nagrania RTE

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE – chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version